Rosja nakłada sankcje na Ukrainę. Są pierwsze reakcje

Redakcja
01.11.2018 14:42
Rosja nakłada sankcje na Ukrainę. Są pierwsze reakcje
fot. Shutterstock

Rząd Rosji wprowadził w czwartek sankcje wobec 322 obywateli Ukrainy i 68 ukraińskich firm. Decyzję w tej sprawie podpisał premier Dmitrij Miedwiediew.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Wśród osób objętych sankcjami są m.in.: szef MSW Ukrainy Arsen Awakow, byli premierzy tego kraju Arsenij Jaceniuk i Julia Tymoszenko, urzędnicy administracji prezydenta Petra Poroszenki i szefowie dużych koncernów.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow tłumaczył, że jest to odwet i reakcja na kroki podjęte wcześniej przez stronę ukraińską.

Ukraina wprowadziła swoje sankcje wobec przedstawicieli Rosji po raz pierwszy w kwietniu 2014 roku. Potem kilkukrotnie je rozszerzała. Swoje działania koordynowała z państwami zachodnimi, które nałożyły na Rosję sankcje w reakcji m.in. na aneksję Krymu.

Zobacz także

Z pierwszych komentarzy wynika, że wprowadzone w czwartek sankcje, nie martwią Ukraińców. Wiele osób uznało nawet, że to zaszczyt trafić na „czarną listę” Rosji.

- Zmartwiłbym się, gdybym nie trafił na listę sankcyjną Federacji Rosyjskiej. Bycie przyjacielem Rosji jest dla Ukraińca hańbą, dlatego dziękuję władzom Rosji za to, że wpisując mnie na listę sankcyjną, same uznały mnie i wielu moich kolegów z ukraińskiego rządu za ludzi bardzo proukraińskich i proeuropejskich - powiedział agencji Interfax-Ukraina minister infrastruktury tego kraju Wołodymyr Omelan.

"Szczerze mówiąc, sankcje Kremla mało mnie martwią" - oświadczyła z kolei na Facebooku Julia Tymoszenko. Zaznaczyła, że żadnego jej biznesu w Rosji "nie ma i być nie może".

Również wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Ukrainy Iryna Heraszczenko oznajmiła na Facebooku, że po pierwsze już od dawna nie ma prawa wjazdu do Rosji, a po drugie jest jej "miło znaleźć się na jednej liście z innymi uczciwymi (przeważnie) ludźmi".  Dodała, że politycy, którzy nie trafili na listę, powinni się zastanowić, co robią w ukraińskiej polityce.

RadioZET.pl/PAP/JŚ