Zamknij

Rosja zaatakuje 9 maja kolejny kraj? Generał zabrał głos

08.05.2022 10:10
Władimir Putin
fot. ALEXANDER ZEMLIANICHENKO/AFP/East News

Były dowódca jednostki specjalnej GROM gen. dyw. rezerwy Roman Polko stwierdził w rozmowie z PAP, że potencjał armii rosyjskiej wyczerpuje się, dlatego atak na Mołdawię byłby absurdalnym zachowaniem Władimira Putina z wojskowego punktu widzenia. Jego zdaniem informacje o możliwości przeprowadzenia takiego ataku to propaganda i próba zastraszenia kolejnego państwa.

W czwartek ukraińska telewizja Kanał 24 poinformowała, że Rosja opracowała szczegółowy plan agresji na Mołdawię, a dniem jej rozpoczęcia może być 9 maja. Powołała się przy tym na źródło w ukraińskich służbach specjalnych.

ZOBACZ TAKŻE: Wojna na żywo - najnowsze informacje

Były dowódca jednostki specjalnej GROM gen. dyw. rezerwy Roman Polko ocenił w rozmowie z PAP, że atak Rosji na Mołdawię byłby "absurdalny z wojskowego punktu widzenia, ponieważ jest to zaprzeczenie zasad sztuki wojennej", według których rozproszenie potencjału wojskowego nie prowadzi do osiągnięcia założonych celów. Polko powiedział, że jego zdaniem widać wyraźnie, że "potencjał rosyjskiej armii się wyczerpuje".

Rosja zaatakuje 9 maja Mołdawię?

Generał podkreślił, że wojska rosyjskie mają trudności ze zdobyciem bądź utrzymaniem takich miejscowości jak "Popasna, Rubieżne czy Izium, pomimo że jest to niewielki wycinek Donbasu. Mają też problem ze zdobyciem Słowiańska", dlatego jego zdaniem informacje o potencjalnym rosyjskim ataku na Mołdawię, to "zmyłka, propaganda i próba zastraszenia kolejnego państwa".

Jak dodał, "podbicie Mołdawii przez Rosję ostatecznie wcale nie byłoby takie łatwe". Stwierdził, że taki pomysł mógł się zrodzić jedynie w głowach Władimira Putina i ministra obrony Siergieja Szojgu, czyli "ludzi, którzy o wojsku nie mają żadnego pojęcia". "Szojgu nigdy nie służył w armii, dlatego to może być jedynie przerost ambicji nad rzeczywistymi możliwościami" - przyznał.

Ukraińska telewizja: Rosja chce włączyć do wojny Naddniestrze

Zdaniem wspomnianej telewizji Kanał 24 istnieje również ryzyko, że Rosja uzna niepodległość Naddniestrza (zdominowanej przez ludność rosyjskojęzyczną separatystycznej "republiki" na terytorium Mołdawii), tak jak to uczyniła w przypadku okupowanych obwodów ługańskiego i donieckiego. To ułatwiłoby Moskwie dostarczenie dużej ilości broni do Naddniestrza, które w przyszłości Putin mógłby zechcieć włączyć do Rosji.

Jak podkreśliło źródło w ukraińskich służbach specjalnych, ewentualne powodzenie rosyjskiej agresji na Mołdawię doprowadziłoby do otwarcia drugiego frontu w wojnie z Ukrainą. "Otwarcie drugiego frontu miałoby strategiczne znaczenie, gdyż angażowałoby rezerwy ludzkie oraz sprzęt Sił Zbrojnych Ukrainy. Co więcej, kontrwywiad jest zdania, że obecność wojsk rosyjskich w tym regionie destabilizowałoby również sytuację polityczną na Bałkanach" – podała telewizja.

W ostatnich dniach w Naddniestrzu odnotowano eksplozje nieopodal ministerstwa bezpieczeństwa w Tyraspolu, zniszczenie dwóch przekaźników radiowych, "atak" na jednostkę wojskową i domniemany ostrzał w pobliżu rosyjskich składów broni. W ocenie ukraińskiego wywiadu wojskowego są to wszystko prowokacje Kremla, które mają na celu wciągnięcie Naddniestrza w trwającą wojnę.

Wojna w Ukrainie - najnowsze wiadomości na żywo

RadioZET.pl/PAP

C