Zamknij

Rosja zareaguje ws. Kaliningradu? Na Kremlu krążą "dwa scenariusze"

27.06.2022 14:59
Władimir Putin
fot. Sergei Bobylev/TASS Host Photo Agency Pool via AP/East News

Sytuacja w obwodzie kaliningradzkim i wokół tego obszaru nie jest powodem agresywnych działań Kremla, lecz pretekstem do nich. Prowokacje w tym regionie służą głównie wybadaniu możliwości reakcji NATO - oceniła Paulina Siegień, ekspertka ds. Rosji. Nakreśliła też dwa scenariusze w kontekście zbliżającego się szczytu NATO.

18 czerwca Litwa wstrzymała z powodu zachodnich sankcji tranzyt wielu towarów do obwodu kaliningradzkiego, m.in. materiałów budowlanych, cementu i wyrobów metalowych. Przedstawiciel Kolei Litewskich Mantas Dubauskas wyjaśnił, że blokowanie przewozów do tego rejonu jest wynikiem ograniczeń UE wobec Rosji i Białorusi, które weszły w życie w połowie czerwca.

- Dopóki Ukraina wspierana przez państwa Zachodu nie wygra wojny z Moskwą, Kaliningrad będzie źródłem ciągłego napięcia i musimy się do tego przyzwyczaić. Nie mam tutaj nawet na myśli pocisków krótkiego zasięgu typu Iskander, ponieważ były one już wielokrotnie przewożone do obwodu kaliningradzkiego. To żadna nowość - zauważyła w rozmowie z Polską Agencją Prasową Paulina Siegień, specjalistka ds. Rosji i autorka książki o Kaliningradzie.

Litwa wstrzymuje tranzyt przez Kaliningrad. Na Kremlu "dwa scenariusze"

- Zdaniem ekspertów, z dużą dozą prawdopodobieństwa w tym regionie przechowywane są także głowice jądrowe, w które Iskandery mogłyby zostać uzbrojone - dodała. W jej ocenie większe zagrożenie wiąże się z ewentualnymi działaniami hybrydowymi wobec Litwy.

Ryzyko prowokacji Kremla wzrasta przed rozpoczynającym się we wtorek szczytem NATO w Madrycie. - Kreślone są dwa scenariusze - jeden autorstwa rosyjskiego niezależnego politologa Iwana Preobrażeńskiego i drugi przedstawiony przez Iwana Stupaka z Ukraińskiego Instytutu Przyszłości - oznajmiła, opisując każdy z nich. 

Pierwsza możliwość przewidywałaby "zamknięcie" nieba nad Litwą przez rosyjskie systemy obrony przeciwlotniczej, rozmieszczone w Rosji i na Białorusi. Byłby to krok na granicy konfliktu zbrojnego, obliczony na sprawdzenie reakcji NATO i wymagający bardzo wyważonej odpowiedzi ze strony Sojuszu, Wilna i Warszawy. Według drugiego scenariusza rosyjskie siły specjalne mogłyby "zabezpieczać" tranzyt towarów przez Litwę, np. pod pretekstem ochrony transportów humanitarnych

Paulina Siegień

Siegień podkreśliła, że obranie na cel Litwy jest dla Kremla wygodne, ponieważ prowokacje Moskwy są wymierzone w mały kraj, dysponujący ograniczonym potencjałem militarnym. - Władze w Wilnie zachowują się jednak w sposób zdecydowany, asertywny, co wskazuje na to, że otrzymują wsparcie ze strony partnerów z UE i Sojuszu Północnoatlantyckiego - zaznaczyła ekspertka. Jak dodała, testowanie możliwości reakcji dotyczy nie tylko działań Kremla, ale również Zachodu.

- Ciekawa w tym kontekście jest teoria, że również NATO sprawdza reakcje Rosji. Sytuacja wokół Litwy i obwodu kaliningradzkiego pozwoli odpowiedzieć na pytanie, czy Moskwa jest gotowa do zdecydowanych działań, czy też ograniczy się wyłącznie do retorycznych pogróżek. To swoiste przeciąganie liny, wzajemne testowanie się - powiedziała Siegień

- Warto jednak pamiętać, że jeśli Zachód zgodziłby się na ustępstwa w kwestii tranzytu do Kaliningradu, to Rosja poszuka nowego pretekstu do konfrontacji związanego z regionem kaliningradzkim - dodała, podkreślając, że Kreml prowadzi dwie równoległe narracje, dotyczące ograniczenia tranzytu przez Litwę - jedną na użytek państw zachodnich, a drugą przeznaczoną dla odbiorców w ojczyźnie.

Kraje UE i NATO mają usłyszeć, że to litewska prowokacja, rzekomo niedopuszczalne naruszenie porozumień, ale jednocześnie obywatele Rosji powinni poczuć się uspokojeni. Znamienna była reakcja gubernatora obwodu kaliningradzkiego Antona Alichanowa, który najpierw zareagował nerwowo, lecz potem, najwyraźniej po konsultacjach z odpowiednimi ludźmi z Moskwy, zaczął przekonywać, że sytuacja jest pod kontrolą

Paulina Siegień

Jak wskazała, ograniczenia tranzytu stanowią duże wyzwanie dla Kaliningradu. - Sankcje obejmują wiele towarów, nawet dostawy tlenu dla szpitali. Teoretycznie otwarty pozostaje transport drogą morską i lotniczą, ale nasuwa się pytanie, jak długo miałoby to trwać i jakie byłyby koszty takich rozwiązań. Nikt w obwodzie kaliningradzkim nie ma wątpliwości, że finansowanie takich przedsięwzięć musiałyby wziąć na siebie władze w Moskwie - podkreśliła rozmówczyni PAP.

Co mieszkańcy Kaliningradu sądzą o Putinie?

Siegień odniosła się sceptycznie do medialnych ocen na temat bardziej prozachodniej postawy mieszkańców Kaliningradu, niż osób mieszkających w pozostałych częściach Rosji. - Nie zawiodłam się na postawie moich znajomych z obwodu kaliningradzkiego, ale też znamy się na tyle długo, że ich reakcje nie mogły być dla mnie zaskoczeniem. Niemniej, nie są to postawy reprezentatywne dla całego regionu, lecz raczej pewnych środowisk, zwłaszcza inteligencji i biznesu - zaznaczyła.

- Według badań z marca, 67 proc. Rosjan z obwodu popiera działania Władimira Putina. To, co myślą mieszkańcy Kaliningradu, nie ma jednak praktycznego znaczenia, ponieważ zupełnie nie wpływa na decyzje rosyjskich władz. Na tym etapie wojny musimy wyzbyć się iluzji, że opinia czy postawa rosyjskiego społeczeństwa ma przełożenie na działania Kremla - oceniła ekspertka.

RadioZET.pl/PAP

C