Zamknij

Zjedli zupę mleczną i zmarli. Wyjaśniono zagadkę tajemniczej śmierci trójki dzieci

10.08.2022 17:24

Rosyjscy śledczy rozwiązali zagadkę śmierci trójki małych dzieci i ich ciotki. Za zbrodnię w obwodzie saratowskim w południowo-zachodniej Rosji odpowiada babcia, która ze szczegółami opowiedziała policjantom o morderstwie.

Babcia otruła trójkę wnucząt
fot. arch. prywatne

Aleksandrowka, mała wieś z 250 mieszkańcami w obwodzie saratowskim, w ubiegłym roku była świadkiem wielkiej tragedii. W grudniu 2021 r. odkryto w jednym z domów ciała trojga dzieci (w wieku 3, 5 i 7 lat) i ich 23-letniej ciotki, cierpiącej na porażenie mózgowe. Śledczy wskazali, że zostali otruci "nieznaną substancją". Kilka dni przed ich śmiercią w domu rozpylano środek przeciwko owadom. Zdaniem rodziny, przyjaciół i sąsiadów doszło do tragicznego wypadku.

W czasie śmierci dzieci i 23-latki w domu przebywała jeszcze 49-letnia Lidia Szirjajewa i jej syn Aleksander. Jako jedyni przeżyli, co tłumaczono "cudownym ocaleniem". Śledczy nie podejrzewali o nic Lidii, babcię zmarłych wnucząt, która załamywała ręce z żałoby nad rodzinną tragedia - podał rosyjski dziennik "Komsomolskaja Prawda". Nawet mieszkańcy wsi złożyli się na pogrzeb czterech ofiar. 

Babcia zatruła zupę mleczną i zabiła troje wnucząt

Policjanci i prokuratorzy próbowali odkryć szczegóły zagadkowej śmierci dzieci i jej ciotki. Niespodziewanie babcia Lidia przyznała się do zaplanowanego morderstwa całej czwórki. - 11 grudnia zaczęłam przygotowywać obiad, zapytałam wnuki, czego chcą. Powiedzieli: «kluski w mleku». (...) Do smaku dodałam sól, ostudziłam. Podczas gdy wszyscy byli rozkojarzeni, wyszłam na zewnątrz i przyniosłam worek trucizny. Wiedziałam, że mój mąż ma truciznę w schowku swojego samochodu. Dodałam do zupy i wymieszałam. Następnie tą zupą nakarmiłam wnuki i córkę - mówiła śledczym. 49-latka nie uroniła podczas zeznań ani jednej łzy.

Kiedy dzieci źle się poczuły, kobieta pojechała z nimi do szpitala. "Komsomolskaja Prawda" podkreśla, że mieszkańcy wsi są w szoku. Nikt nie podejrzewał, że w rodzinie, która wprowadziła się do Aleksandrowki dwa lata temu, może wydarzyć się taka tragedia. Zdaniem mieszkańców matka trójki dzieci nie brała udziału w ich wychowaniu. Wszystkie obowiązki spadły na jej syna Aleksandra.

W październiku ubiegłego roku, na dwa miesiące przed tragedią, mąż Lidii Szirjajewej doznał wypadku. Poważnie uderzył się w głowę. Przez kolejny miesiąc leżał w domu, ale ostatecznie nie udało się go uratować. 49-latka popadła w depresję po śmierci męża. "Wielu mieszkańców wsi jest przekonanych, że Szirjajewa zdecydowała się na tę straszną zbrodnię, nie mogąc poradzić sobie z ciężarem, który na nią spadł" - podała "Komsomolskaja Prawda". Dokładne przyczyny zbrodni wyjaśnią śledczy.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/KP.ru