Zamknij

Katastrofa w Norylsku. O wycieku paliwa Putin dowiedział się z... internetu

04.06.2020 15:47
wyciek oleju w Rosji
fot. Aleksey Nikolskyi/SPUTNIK Russia/East News

Władimir Putin wprowadził stan wyjątkowy w Kraju Krasnojarskim. W sobotę w elektrowni w Norylsku doszło do olbrzymiego wycieku oleju napędowego. Służby ratownicze starają się zapobiec katastrofie ekologicznej na Morzu Arktycznym. Tymczasem, jak donosi „Kommiersant", wiadomość o skażeniu miała dojść do rosyjskiego prezydenta z dużym opóźnieniem.

Do wycieku oleju napędowego doszło 29 maja. Jego przyczyną było rozhermetyzowanie się zbiornika. Na teren o powierzchni około 350 metrów kwadratowych trafiło około 21 tys. ton paliwa - tyle, ile mieści się np. w 350 cysternach kolejowych. Dostało się ono do rzek Ambarnaja i Dałdykan, a także do niemal wszystkich ich dopływów.

Przedsiębiorstwo Nornikiel, do którego należy elektrownia, a także organizacja ekologiczna WWF oceniają, że olej na razie nie skaził jeziora Piasino, z którego wypływa rzeka Piasina, biegnąca następnie do Morza Karskiego. Prokuratura Generalna twierdzi jednak, że paliwo przedostało się do tej rzeki.

Zobacz także

Największa katastrofa ekologiczna w rosyjskiej Arktyce. Putin dowiedział się z internetu

W czwartek dziennik "Kommiersant" ocenił, że wyciek może okazać się największym takim skażeniem na obszarze rosyjskiej Arktyki. Na miejscu wciąż trwa zbieranie skażonego gruntu wokół zbiornika z olejem napędowym, z którego paliwo wyciekło po uszkodzeniu fundamentów.

Sytuacja w Norylsku była tematem spotkania ministra ds. sytuacji nadzwyczajnych Jewgienija Ziniczewa z Władimirem Putinem. Rosyjski prezydent zalecił wprowadzenie stanu wyjątkowego. Jak podkreślił, pozwoli to na zaangażowanie sił i środków szczebla federalnego do likwidacji skutków katastrofy.

wyciek oleju w Norylsku
fot. AFP PHOTO / MARINE RESCUE SERVICE OF RUSSIA

Zobacz także

Prezydent Rosji za spóźnioną reakcję na ten incydent skrytykował urzędników z Kraju Krasnojarskiego. Władimir Putin twierdzi, że służby dowiedziały się o tym z... mediów społecznościowych.

Jak to się mogło stać, że urzędników o sytuacji kryzysowej poinformowano z opóźnieniem dwóch dni?

- słowa Putina podczas spotkania z Ziniczewem cytowała agencja TASS.

Jak donosi "Gazeta Wyborcza", powołując się na dziennik „Kommiersant", rosyjski prezydent tak wściekły, jak podczas środowej elektronicznej narady ws. katastrofy, nie był od czasu wybuchu pandemii.

Katastrofa, która zyskała już miano "drugiego Czarnobyla", wydarzyła się w sobotę, ale informacja o niej długo "wędrowała" na Kreml. Wieść dotarłaby do Putina jeszcze później, gdyby nie alarm w mediach społecznościowych wszczęty przez mieszkańców jednego z najbardziej na północ położonych miast świata.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/TASS/wp.pl/"Gazeta Wyborcza"/"Kommiersant"