Zamknij

Rosjanie podejmują ryzyko. Zaangażowano kilkanaście chińskich tankowców

Jan Wysocki
29.07.2022 13:05

Chińska flota tankowców odbiera rosyjską ropę na środku Atlantyku. Tym samym Moskwa podejmuje niebezpieczną próbę wysłania więcej ropy na wschód - poinformował w piątek serwis internetowy dziennika "Daily Telegraph" za "Lloyd's List", brytyjskim czasopismem zajmującym się żeglugą morską.

Rosjanie podejmują ryzyko. Zaangażowano kilkanaście chińskich tankowców
fot. PAUL MARTENS/AFP/East News/Zdjęcie ilustracyjne

Anonimowy podmiot gospodarczy z siedzibą w chińskim mieście portowym Dalian leżącym nad Morzem Żółtym kupił kilka wielkich tankowców typu VLCC, za pomocą których tworzy "węzeł przeładunkowy" na wodach międzynarodowych na Atlantyku. Chińskie i rosyjskie statki spotykają się około 1500 km (860 mil morskich) na zachód od wybrzeża Portugalii - sprecyzowali analitycy z "Lloyd's List". 

Rosjanie dużo ryzykują. Nakryto chińskie tankowce

Wyśledzono co najmniej kilkanaście tankowców zaangażowanych w odbiór ropy rosyjskiego pochodzenia, która następnie jest przewożona do Azji, głównie do Chin - przekazał bliskowschodni serwis informacyjny z siedzibą w Londynie National News. Chiny stały się głównym importerem rosyjskiej ropy od czasu nałożenia przez Zachód sankcji na Rosję w odpowiedzi na jej inwazję na Ukrainę - napisał "Daily Telegraph". 

W centrum operacji znalazło się pięć chińskich statków, które zostały zarejestrowane w różnych firmach, jednak pod tym samym adresem. W raporcie "Lloyd's List" stwierdzono, że w proceder może być zaangażowanych dodatkowych 12 tankowców, jednak nie można ich namierzyć, ponieważ ich systemy identyfikacji zostały wyłączone. Eksperci odkryli także, że rosyjscy giganci energetyczni, Gazprom i Łukoil, wyczarterowali większość statków, które ładują ropę w bałtyckich i czarnomorskich portach, a następnie przekazują ją Chinom na środku oceanu. 

"Nigdy czegoś takiego nie widziano"

W raporcie "Lloyd's List" ostrzeżono ponadto, że przeładunek ropy z tankowców na środku Atlantyku to wielkie wyzwanie logistyczne dla członków załogi, które zagraża ich bezpieczeństwu na morzu.  Alex Glykas z firmy konsultingowej zajmującej się żeglugą morską Dynamarine powiedział, że takich praktyk nigdy wcześniej nie widziano na Oceanie Atlantyckim - częściowo dlatego, że płynny transfer ze statku na statek jest uzależniony od idealnych warunków pogodowych, jakie są rzadko spotykane w tej części świata. Zdaniem Glykasa statki biorące udział w takim procederze mogą łatwo ulec uszkodzeniu, co z kolei może doprowadzić do wycieków ropy i katastrofy ekologicznej. 

- Właściciele statków, którzy chcą podejmować duże ryzyko, zarabiają duże pieniądze i nie brakuje handlowców, którzy ich wspierają - skomentował Glykas.  Wedle "Lloyd's List" praktyka transferów ze statku na statek jest stosowana w połączeniu z szeregiem innych "zwodniczych praktyk żeglugowych", które mają na celu "zatajenie pochodzenia i miejsca przeznaczenia ładunku i własności", jak i uniemożliwienie identyfikacji wszystkich zaangażowanych w proceder statków. 

Na światowych oceanach znajduje się około 200 tankowców, które przewożą dziennie 1,2 mln baryłek ropy z krajów objętych sankcjami, w tym z Iranu i Wenezueli - podsumował "Lloyd's List".

RadioZET.pl/PAP