Zamknij

Rosyjskiej dziennikarce grozi 10 lat więzienia. Wcześniej protestowała w telewizji

PAP
10.08.2022 18:54
Marina Owsiannikowa
fot. STRINGER/AFP/East News

Rosyjskiej dziennikarce Marinie Owsiannikowej, zatrzymanej za protesty przeciwko wojnie z Ukrainą, przedstawiono zarzuty dotyczące "rozpowszechniania fałszywych informacji" o armii rosyjskiej. Grozi jej 10 lat więzienia - poinformował adwokat Dmitrij Zachwatow. Owsiannikowa zasłynęła antywojennym przesłaniem w rosyjskiej telewizji państwowej.

Zachwatow powiedział, że Owsiannikowa spędzi noc z 10 na 11 sierpnia na komisariacie w centrum Moskwy. Przekazał też, że jest przesłuchiwana jako osoba podejrzana. Adwokat wypowiadał się dla niezależnego portalu OWD-Info, monitorującego zatrzymania w Rosji.

Wcześniej w środę OWD-Info podał, powołując się na Owsiannikową, że wczesnym rankiem odbyła się rewizja w mieszkaniu dziennikarki. Powodem była akcja protestu z 15 lipca, gdy Owsiannikowa w centrum Moskwy stanęła z plakatem w rękach, na którym umieściła zdjęcia dzieci zabitych w wojnie w Ukrainie. Napis obok zdjęć głosił: "Ile jeszcze dzieci musi zginąć, żebyście przestali?". Dwa dni później została na krótko zatrzymana.

Rosyjska dziennikarka zatrzymana. Grozi jej do 10 lat więzienia

Wcześniej w lipcu Owsiannikowa została skazana na grzywnę za komentarze przeciwko wojnie, opublikowane w internecie.

W marcu, w nadawanym na żywo programie Kanału 1 - powszechnie oglądanej stacji rosyjskiej telewizji państwowej - Owsiannikowa stanęła w kadrze za prezenterką, trzymając w ręku plakat z hasłami przeciwko wojnie w Ukrainie i propagandzie. Za ten czyn została ukaraną grzywną w wysokości 30 tys. rubli (około 2,3 tys. zł). Owsiannikowa tłumaczyła potem, że nie mogła zachować milczenia w obliczu wojny i wyrażała żal, że przez wiele lat pracowała dla stacji propagującej linię władz.

Później Owsiannikowa odeszła z pracy i w kwietniu znalazła zatrudnienie jako korespondentka niemieckiego dziennika "Die Welt" (zakończyła już współpracę z gazetą). Niedawno wróciła z Niemiec do Rosji, tłumacząc to sytuacją rodzinną. 

RadioZET.pl/PAP

C