Zamknij

Uznano go za zmarłego. Teraz wrócił do kraju i....ma poważny problem

Redakcja
16.03.2018 17:49
Grób
fot. Pixabay

Pewien Rumun ma poważny problem. Okazuje się bowiem, że dwa lata temu został przez sąd w swoim kraju uznany martwym. Teraz wrócił i domaga się cofnięcia tego procesu, co jednak okazuje się sprzeczne z rumuńskim prawem.

Historia brzmi nieprawdopodobnie, ale niestety, jest prawdziwa. Jej bohaterem jest 63-letni Constantin Reliu. Pochodzący z miasta Vaslui w 1992 roku opuścił swój kraj, zerwał kontakty z bliskimi i trafił do Turcji. Przez te wszystkie lata rodzina nie miała z nim kontaktu, ani nie wiedziała, co się z nim dzieje.

Dwa lata temu krewni Reliu otrzymali jego akt zgonu. Rumuński sąd uznał go bowiem - jako, że przez ten cały czas nie dawał znaku życia - za zmarłego. Niektóre media podają, że na co dzień mieszkał nad Bosforem i pracował jako kucharz.

W tym roku mężczyzna został deportowany z Turcji, ponieważ okazało się, że w wyniku decyzji rumuńskiego wymiaru sprawiedliwości jego dokumenty są nieważne. Gdy więc przybył do Rumunii, próbował interweniował na gruncie prawnym. Złożył do sądu wniosek o cofnięcie procedury, która znalazła swój finał w 2016 roku. Bezskutecznie, ponieważ rumuńskie prawo nie przewiduje możliwości odwrócenia procesu uznania obywatela za zmarłego.

Trudno w tym momencie przewidzieć, jaki los spotka Reliu. On sam zdążył się już pożalić w rozmowach z mediami. - Oficjalnie jestem martwy, chociaż żyję. Nie mam dochodu, a ponieważ figuruję jako osoba nieżyjąca nic nie mogę zrobić. - mówił 63-latek, cytowany przez agencję Associated Press. Sam siebie określa mianem "żywego ducha".

RadioZET.pl/Associated Press/Twitter/MP