Zamknij

Skrajnie prawicowi nacjonaliści wtargnęli do redakcji VICE

Redakcja
23.03.2018 15:58
VICE, napad na siedzibę
fot. Vice

Do naszych kolegów z VICE Romania z niezapowiedzianą wizytą przyszło dwóch gości niezadowolonych z tego, że zostali zacytowani słowo w słowo.

VICE Staff/tłumaczenie i lokalizacja Janek Bogdaniuk 

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE UK

Prawicowi nacjonaliści mają ostatnio nowe hobby, które polega na tym, że ładują się do pracy ludziom, którzy się z nimi nie zgadzają. Dlaczego? By udowodnić swoje racje. Jakie racje? Nie do końca wiadomo.

W piątek do naszych kolegów z redakcji VICE Romania w Bukareszcie z taką niezapowiedzianą wizytą wpadło dwóch niezadowolonych radykałów: Paul Hitter, aktywista i antyszczepionkowiec oraz Calin Mărincuş, były kickbokser i obecny admin fanpage’u „Nie Islamizacji Rumunii”.

Na recepcji budynku powiedzieli, że byli umówieni na spotkanie z menadżerem VICE, co rzecz jasna nie było prawdą. Już w środku Mărincuş oskarżył obecnych w redakcji o „postępowość” (w jego rozumieniu to coś złego?), podczas gdy Hitter z uśmiechem na ustach wszystko filmował.

Następnie Mărincuş oświadczył, że celem jego wtargnięcia jest Ovidiu Tiţă, dziennikarz VICE Romania, który w lipcu zeszłego roku przeprowadził z nim rozmowę na temat kontrdemonstracji przeciwko pierwszej w historii Parady Równości w Klużu-Napoce, drugiemu pod względem wielkości mieście w Rumunii. W wywiadzie Mărincuş wyznał, że jego zdaniem „homoseksualizm to choroba umysłowa”, „zboczenie” i „świadomy wybór”. W redakcji były kickbokser nie wyjaśnił dokładnie, dlaczego tak bardzo chce się spotkać z Ovidiu. Mogło to jednak mieć coś wspólnego z faktem, iż nie spodobało mu się, że jego opinie są dosłownie cytowane w internecie.

Gdy nie udało mu się znaleźć Ovidiu, Mărincuş powiedział jednej z pracowniczek VICE, że jest „śliczna” i „za to jej właśnie płacą”, zanim kilku innych pracowników zaczęło wypraszać obu intruzów. „Jesteście tylko bandą postępowych marionetek” — mówił Mărincuş przez zaciśnięte zęby. „Wstydźcie się. Nie reprezentujecie młodych Rumunów!”.

Hitter i Mărincuş zapewne przejęli tę emocjonującą, ale w gruncie rzeczy dość bezcelową taktykę biurowej inwazji od innych nacjonalistów z całej Europy.

W maju 2017 roku około 50 członków skrajnie prawicowego Ruchu Tożsamościowego próbowało wtargnąć do niemieckiego ministerstwa sprawiedliwości w proteście przeciwko prawu przeciwdziałającemu mowie nienawiści. Policji udało się ich powstrzymać i aresztować ich przywódcę.

W tym samym miesiącu Tommy Robinson, były przywódca Angielskiej Ligi Obrony (EDL) wtargnął do londyńskiego biura organizacji Quilliam, antyekstremistycznego think tanku, który w 2013 roku „przyczynił się do usunięcia Robinsona z kierownictwa EDL”. Robinson był niezadowolony z artykułu o prawicowym ekstremizmie napisanego przez pracownika Quilliam, który wspominał go trzy razy.

W Polsce członkowie skrajnej prawicy też poczynają sobie coraz śmielej. Od lat zakłócają spotkania i wykłady osób, które nie zgadzają się z ich ideologią. W maju 2017 roku narodowcy wdarli się do warszawskiego Teatru Powszechnego, w którym wystawiano kontrowersyjny spektakl „Klątwa”.

Można jedynie zgadywać, gdzie następnie prawicowi ekstremiści złożą niezapowiedzianą wizytę. Jednak jeśli pracujesz w organizacji, która od czasu do czasu krytykuje sianie nienawiści, możliwe, że już wkrótce zapukają do twoich drzwi.