Zamknij

Syn kierowcy polskiego autobusu przerywa milczenie. "Chce mi się płakać"

Magdalena Barszczak
10.08.2022 07:00

Tragiczny wypadek polskiego autobusu wstrząsnął Polakami. Kierowca, który kierował pojazdem, nie żyje. 72-letni mężczyzna był już na emeryturze i dorabiał, jeżdżąc na pielgrzymki. - To był zawodowiec. Dobry człowiek. Był u nas kierowcą 21 lat - mówił w rozmowie z "Super Expressem" burmistrz Płońska.

wypadek polskiego autobusu
fot. Zeljko Lukunic/PIXSELL/Press Association/East News

W wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od Zagrzebia, 12 osób zginęło, a 32 zostały ranne. Jadący w kierunku tego miasta pojazd zjechał z drogi i wpadł do rowu. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje w Bośni i Hercegowinie.

W katastrofie zginęli obaj kierowcy. Przyczyna tragedii wciąż jest nieznana. - Musimy wiedzieć na pewno, czy i dlaczego kierowca był zmęczony, czy używał na przykład w trakcie jazdy telefonu komórkowego - zaznaczył Darko Galić, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Varażdinie, cytowany przez PAP.

W poniedziałek podano wyniki sekcji zwłok zmarłego kierowcy. - Po przeprowadzonej autopsji wiemy, że nie cierpiał na żadne poważne choroby i nie miał problemów zdrowotnych, które mogłyby doprowadzić do utraty kontroli nad pojazdem. Ta przyczyna jest wykluczona - wskazał.

- Według badanych na miejscu zdarzenia śladów i sposobie jazdy autokaru przed samym wypadkiem wiemy, że pojazd skręcał w prawo bardzo łagodnie, przez co wnioskujemy, że możliwą przyczyną było zmęczenie kierowcy. To typowe dla takiego przebiegu utraty kontroli nad pojazdem - ocenił. - Czy to założenie jest słuszne, okaże się dopiero po tym, gdy zbierzemy więcej danych i zakończymy śledztwo - dodał.

Wypadek polskiego autokaru. "Tata na pewno nie zasnął"

Pan Grzegorz, zmarły 72-latek, przez ponad dwie dekady był kierowcą w urzędzie miasta w Płońsku. - To był zawodowiec. Dobry człowiek. Był u nas kierowcą 21 lat. Zawsze na pierwszym miejscu był u niego stan techniczny pojazdu - mówił "Super Expressowi" Andrzej Pietrasik, burmistrz Płońska.

- O samochód miasta, taki ośmioosobowy, dbał tak, że na oryginalnych częściach przejechał ponad milion kilometrów. [...] Miał prawo jazdy na tiry, autobusy. Lubił jeździć nocą. Nie wierzę w to, że mógł zasnąć za kierownicą - dodał.

- Znałam Pana Grzegorza z widzenia. On ten autobus stawiał na naszej ulicy. Był pana postury, Uśmiechnięty z niedużym brzuszkiem - wspominała jedna z mieszkanek ulicy Armii Krajowej w Płońsku.

Syn kierowcy nie może pogodzić się z tragedią. Nie wierzy w jedną z teorii, że jego ojciec mógłby zasnąć za kółkiem. - Chce mi się płakać. Na pewno tata nie zasnął za kierownicą - powiedział. - Nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Może za kilka dni - podsumował.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/se.pl/PAP