Zamknij

Syn rzecznika Kremla nie chce walczyć dla Putina? "Będę to załatwiał na innym szczeblu"

22.09.2022 06:52
Pieskow i syn
fot. Twitter/Nexta (screen)

Współpracownik rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego zadzwonił do syna rzecznika Kremla, podszywając się pod pracownika wojskowej komendy uzupełnień i wzywając go do stawienia się tam. Mężczyzna odparł, że jego pobyt tam byłby "nie do końca odpowiedni" i że będzie to załatwiać "na innym szczeblu".

Władimir Putin ogłosił w środę częściową mobilizację w Rosji. Zaciąg na wojnę w Ukrainie ma objąć rezerwistów i ludzi, którzy przeszli przeszkolenie wojskowe. Minister obrony Siergiej Szojgu doprecyzował, że mobilizacja obejmie 300 tys. ludzi.

Okazuje się, że niektórzy co bardziej "wpływowi" rezerwiści próbują uniknąć poboru. Jednym z nich jest syn rzecznik Kremla Dmitrija Pieskowa - Nikołaj. To właśnie do niego zatelefonował.

Syn Pieskowa ucieka przed mobilizacją. "Będę to załatwiać na innym szczeblu"

Jak informuje na Telegramie portal Meduza, to właśnie do niego zadzwonił prowadzący kanał Populiarnaja Politika, podszywając się pod pracownika wojskowej komendy uzupełnień.

Wyjaśnił, że wysłano do niego wezwanie wraz z zobowiązaniem, by skontaktował się z komisją poborową, a następnie stawił przed jej obliczem. "Pracownik komendy" przekonywał, że Nikołaja Pieskowa, że będzie musiał przejść badania lekarskie i zostanie wysłany na front.

- Jeśli wie pan, że nazywam się Pieskow, to powinien pan zdawać sobie sprawę, na ile jest to nie do końca odpowiednie, bym tam się znajdował - odpowiedział Pieskow junior na wezwanie na komendę. Powiedział też, że będzie "to załatwiać na innym szczeblu".

Następnie stwierdził: "Powinniście wiedzieć, co się dzieje". Na pytanie swojego rozmówcy, czy poszedłby na front "na ochotnika", Nikołaj Pieskow odparł "nie", po czym zakończył rozmowę.

RadioZET.pl/PAP/Twitter

C