Zamknij

Oto czego zażądał Łukaszenka w rozmowie z Merkel. To warunek powstrzymania napływu migrantów

17.11.2021 14:24
Angela Merkel i Aleksandr Łukaszenka
fot. AFP/EAST NEWS

Szefowa estońskiej dyplomacji Eva-Maria Liimets odniosła się do rozmowy kanclerz Niemiec z białoruskim przywódcą. Powiedziała, że Łukaszenka oczekuje zniesienia sankcji w zamian za zakończenie kryzysu migracyjnego. Chce także, by przywódcy unijni uznali go jako prezydenta Białorusi - podał w środę portal estońskiego nadawcy radiowo-telewizyjnego ERR News.

Kryzys na granicy polsko-białoruskiej nie ustaje. Minister spraw zagranicznych Estonii Eva-Maria Liimets skomentowała rozmowę telefoniczną kanclerz  Angeli Merkel z Aleksandrem Łukaszenką. - Naszym zdaniem ważne jest, aby Unia Europejska pozostała zjednoczona i swoim działaniem wywierała wpływ na Białoruś – podkreśliła, mówiąc o konieczności "wprowadzenia jak najszybciej nowych sankcji" (na Białoruś - red.).

Rozmowa Merkel-Łukaszenka. "To właśnie to, na co czekał"

Poniedziałkowa rozmowa telefoniczna, jaką kanclerz Angela Merkel przeprowadziła z Alaksandrem Łukaszenką, była pierwszym kontaktem zainicjowanym przez zachodniego polityka wysokiego szczebla od czasu sfałszowanych wyborów prezydenckich przeprowadzonych na Białorusi w sierpniu 2020 roku. Przywódcy państw Unii Europejskiej nie uznają Łukaszenki za prezydenta kraju.

Rozmowa spotkała się z krytyką m.in. niezależnego białoruskiego politologa Walerego Karbalewicza. Ocenił on, że "dzięki rozmowie z Merkel Łukaszenka osiągnął to, czego chciał, zostając praktycznie ponownie uznany za prezydenta i legalnego przedstawiciela białoruskiej władzy".

"»W rozmowie telefonicznej z Merkel Łukaszenka zażądał, aby Unia, jeśli chce powstrzymać napływ migrantów, uznała go za prezydenta i zniosła sankcje« - powiedziała estońska minister spraw zagranicznych Eva-Maria Liimets. Czy to nie jest klasyczne zachowanie terrorystyczne?" - pytał białoruski dziennikarz Tadeusz Giczan.

Telefoniczny kontakt kanclerz z Łukaszenką skrytykował też Omid Nouripour, rzecznik niemieckich Zielonych w Bundestagu ds. polityki zagranicznej. Określił to wydarzenie jako „katastrofalne” i podkreślił, że "istnieje bardzo jasna polityka, uzgodniona na forum Rady Europejskiej, że Łukaszenka nie jest uznawany za prawowitego prezydenta Białorusi". Wskazał, że Merkel swoim działaniem "kompletnie pokrzyżowała te plany, przyczyniając się do uznania i legitymizacji władzy Łukaszenki".

- Nikt nie może nakazać kanclerz Niemiec Angeli Merkel, żeby robiła to, co nam się podoba. Możemy tylko skomentować, że nam się to nie podoba - tak ocenił krok Angeli Merkel poseł PiS Marek Suski.

RadioZET.pl/PAP

C