Szczyt Bałkanów Zachodnich. Miękka dyplomacja zamiast konkretów [KOMENTARZ]

05.07.2019 16:31
Szczyt Bałkański Poznań 2019. Miękka dyplomacja zamiast konkretów [KOMENTARZ]
fot. Beata Zawrzel/REPORTER/East News

Bez przełomu – tak można podsumować Szczyt Bałkanów Zachodnich w Poznaniu. Nikt z jego uczestników nie zaprzeczał konieczności rozszerzenia Unii Europejskiej. Jednak nie padły konkretne daty nawet w sprawie rozpoczęcia procesu akcesyjnego dla dwóch najpoważniejszych kandydatów – Albanii i Macedonii Północnej.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Wyobraźmy sobie, że na szczycie unijnym w Kopenhadze w 2002 roku Polska nie rozpoczyna procesu akcesu akcesyjnego do UE, który zostaje zamrożony na pięć lat. I po upływie tego czasu znów słyszymy z Brukseli: musicie czekać. Dokładnie w takiej sytuacji jest obecnie Albania i Macedonia Północna.

Długa droga do Unii

W 2014 roku ówczesny szef Komisji Europejskiej Jean-Claude ogłosił, że przez najbliższe pięć lat nie ma mowy o rozszerzeniu UE o nowe kraje. To dało impuls do powstania tzw. procesu berlińskiego – inicjatywy, która ma utrzymać państwa Bałkanów Zachodnich w nadziei na ich rychłą integrację z unijna wspólnotą.

Zobacz także

Jednak w czerwcu tego roku znów zapadła decyzja o odłożeniu otwarcia procesu akcesyjnego dla Albanii i Macedonii Północnej. Szczególnie przeciwni akcesji państw bałkańskich były Francja, Holandia i Dania.

I to wszystko, pomimo że obydwa kraje wykonały postawione przed nimi wyzwania. Rząd w Tiranie przystąpił do trudnej reformy wymiaru sprawiedliwości, a ich zachodni sąsiedzi zakończyli trwający prawie trzy dekady spór z Grecją o nazwę Macedonia.

Gorzkie oczekiwanie na otwarcie szerzej drzwi do UE miał osłodzić Szczyt Bałkanów Zachodnich, który od środy do piątku miał miejsce w Poznaniu.

Polska – wciąż traktowana jako państwo tzw. nowej Unii – podkreśla potrzebę przyjęcia państw z Bałkanów do Wspólnoty. Argumenty? Przede wszystkim ideowe, bo zdaniem władz w Warszawie przyszłość UE równa się z kolejnymi akcesjami.

Niestety dostrzegam, że nie wszyscy nasi partnerzy w Unii dostrzegają ten punkt widzenia. Jestem wyjątkowo zasmucony i rozczarowany, gdy dowiaduję się o kolejnym przełożeniu terminu otwarcia negocjacji akcesyjnych z kandydującymi państwami, w tym przypadku z Albanią i Macedonią Północną

Andrzej Duda, prezydent

Irlandia bogata jak całe Bałkany Zachodnie

Znacznie bardziej sceptyczna jest Europa Zachodnia, co było widać na szczycie w Poznaniu. Niemcy w formacie ministerialnym były reprezentowane tylko przez wiceszefów resortów, a z Francji zamiast prezydenta Emmanuela Macrona przyjechał premier Edouard Philippe.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel w Poznaniu wprost przyznała, że proces integracji Bałkanów Zachodnich napotyka "polityczne trudności".

Mówiliśmy o nich, musimy je rozwiązywać, pracować nad tym, ale oczywiście dokonujemy postępu jeśli chodzi o interconnectivity (proces połączenia - przyp. red.), jeżeli przyjrzymy się projektom w tym zakresie, to wiemy z czasów zjednoczenia Niemiec, że trzeba budować infrastrukturę drogową, kolejową, mosty

Angela Merkel, kanclerz Niemiec

Zobacz także

Stara Unia woli poczekać, aż Wspólnota upora się z własnymi problemami – jak brexit – nim z otwartymi ramionami przyjmie państwa Bałkanów Zachodnich. Europejskie mocarstwa powątpiewają w zyski z członkostwa Bośni i Hercegowiny, Serbii, Kosowa, Albanii, Czarnogóry i Macedonii Północnej w UE.

Obszar zamieszkiwany przez ponad 18 mln osób nie jest tak atrakcyjnym rynkiem gospodarczym, jak dziesiątka, która wstąpiła do UE w 2004 roku.

Według najnowszego raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OCED), wartość eksportu państw Bałkanów Zachodnich w okresie 2000-2016 wzrósł prawie czterokrotnie – z 8 do 46,9 mld dolarów.

O ile w 2006 roku gospodarki tej części Europy eksportowały głównie stal, aluminium i tekstylia, to dekadę później na szczyt listy wskoczył asortyment elektroniczny, maszyny i pojazdy transportowe.

Również według danych OCED najwyższe PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca posiada Czarnogóra (16 465 dolarów), a najniższe w Kosowie (9 780 dolarów). Dla porównania – państwa Bałkanów Zachodnich razem mają mniejsze PKB na jednego mieszkańca niż Irlandia (81,6 tys. dolarów).

Zobacz także

Jak nie Bruksela, to Moskwa 

Problemem jest również przestrzeganie praworządności. Wystarczy tylko wspomnieć, że od miesięcy w Serbii i Albanii trwają gwałtowne protesty przeciwko władzy oligarchów i wszechobecnej korupcji. Jednak władze w Belgradzie i Tiranie nic sobie z tego nie robią.

Za próbę złagodzenia historycznych niesnasek wśród sąsiadów należy uznać oddanie prezydencji w procesie berlińskim Bułgarii i Macedonii. To kolejny etap budowy dobrego sąsiedztwa pomiędzy krajami z wieloma problemami we wzajemnych stosunkach.

Jednocześnie zamykanie drzwi tym krajom do UE to błąd. To właśnie Bałkany Zachodnie są pierwszym przystankiem dla wielu imigrantów i uchodźców z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki. Akcesja do Wspólnoty pomogłaby również w walce z zorganizowaną przestępczością i kwitnącym czarnym rynkiem i przemytem.

Wystarczy tylko wspomnieć, że broń użyta przez islamskich terrorystów w zamachach w Paryżu przed czterema laty pochodziła właśnie z Bałkanów.

Odkładanie akcesji krajów bałkańskiej "szóstki", pcha te państwa w objęcia Turcji, Rosji i Chin. Ich wpływy w regionie są coraz silniejsze, głównie gospodarcze. Ponadto gotowość do destabilizacji regionu ze strony Kremla jest tak duża, że jesienią 2016 roku rękami agentów służb specjalnych chciał obalić rząd Czarnogóry. 

O ironię losu zakrawa fakt, że jednym z liderów procesu berlińskiego jest Wielka Brytania. Ta sama, która w marcu według unijnego traktatu powinna opuścić Unię, za czym głosowała większość Brytyjczyków w 2016 roku. W Poznaniu Zjednoczone Królestwo reprezentowała premier Theresa May, dla której to było prawdopodobnie ostatnie tak wysokie spotkanie państwowe w roli szefa rządu.

- Opuszczając Unię Europejską i wyznaczając dla siebie nową drogę w świecie, nadal pozostajemy w pełni zaangażowani w kwestie europejskiego bezpieczeństwa - zapewniła May w rozmowie z PAP. Te słowa należy przyjąć jako dyplomatyczną kurtuazję, a nie sztywną deklarację.

To od politycznej decyzji władz z Berlina i Paryża będzie zależeć kontynuacja europejskiego kursu Bałkanów Zachodnich. Jasnych deklaracji na to brak.

Zobacz także

RadioZET.pl