Szydło: nie zgodzę się, żeby obywatele mojego kraju byli szkalowani. Ale o konflikcie Duda-Macierewicz ani słowa

Redakcja
17.11.2017 17:18
Szydło
fot. PAP

60 tysięcy ludzi, którzy wzięli w Warszawie udział w biało-czerwonej manifestacji, przez nikogo nie może być nazywanymi faszystami - mówiła w Goteborgu premier Beata Szydło. Tak odniosła się do krytyki Polski w związku z Marszem Niepodległości. Ani słowem nie skomentowała natomiast napiętych relacji pomiędzy prezydentem Andrzejem Dudą a szefem MON Antonim Macierewiczem.

Podczas swojej wizyty na spotkaniu przywódców unijnych w szwedzkim Goeteborgu Szydło nie odniosła się do konfliktu na linii Andrzej Duda-Antoni Macierewicz, ani do nagrania, jakie wypłynęło do sieci, na którym prezydent krytykuje ministra obrony narodowej.

Potępienie ekstremizmów, niezgoda na słowa o "faszystach"

Wypowiedziała się za to na temat środowych wydarzeń w Parlamencie Europejskim, zwłaszcza słów niektórych europosłów.

- Jasno potępiamy wszelkie ekstremizmy i zachowania wykraczające poza normy. Ale nie może być takiej sytuacji, jak ostatnio w Parlamencie Europejskim, kiedy jeden z narodów wielkiej rodziny zostaje oszkalowany i obrażony. Nie zgodzę się na to, żeby obywatele mojego kraju, który padł ofiarą dwóch totalitaryzmów, byli w taki sposób szkalowani i pomawiani - mówiła Beata Szydło.

Zobacz także

- 60 tysięcy ludzi, którzy wzięli w Warszawie udział pięknej w biało-czerwonej manifestacji, ku czuci Święta Niepodległości przez nikogo nie może być nazywanymi faszystami - dodała.

- Każdy wybrany demokratycznie rząd, również polski, ma prawo prowadzić swoją politykę, reformować, wprowadzać programy, do których zobowiązał się wobec swoich obywateli - oświadczyła z kolei w reakcji na rezolucję, jaką na temat Polski przyjął ten unijny organ.

Tusk: ekscesy podczas marszu przyniosły Polsce wyjątkowe szkody

- Głos premier Beaty Szydło, która na szczycie UE w Goeteborgu piętnowała ekstremistów z Marszu Niepodległości, jest znacznie lepszym głosem niż początkowa próba obrony tego, co się na nim wydarzyło - komentował słowa pani premier przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

Zobacz także

- Jeśli chodzi o ekscesy w czasie Marszu Niepodległości widocznych i licznych grup, to one przyniosły Polsce wyjątkowe szkody, jeśli chodzi o reputację i dobre imię Polski. Właściwie o tym pani premier dziś wspomniała, broniąc Marszu Niepodległości i piętnując równocześnie ekstremistów, którzy brali w tym marszu udział - powiedział Tusk.

- To jest moim zdaniem znacznie lepszy głos niż początkowa próba obrony tego, co się wydarzyło w czasie Marszu Niepodległości - dodał.

RadioZET.pl/PAP/LK/MP