Polacy oskarżeni o terroryzm. W lutym 2018 roku podpalili węgierską placówkę na Ukrainie

Redakcja
05.01.2019 19:29
Polacy oskarżeni o terroryzm. W lutym 2018 roku podpalili węgierską placówkę na Ukrainie
fot. FB:sergii.knyazev

Polacy, którzy w lutym 2018 r. podpalili budynek Towarzystwa Węgierskiej Kultury Zakarpacia na Ukrainie, zostali oskarżeni o terroryzm; mieli za to dostać 1000 zł - podał w sobotę portal TVP Info.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Portal Tvp.info dotarł do ustaleń śledztwa prowadzonego przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oraz Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. "Prokuratura uznała, że działania trzech młodych Polaków mają charakter terrorystyczny" - czytamy w artykule opublikowanym na portalu tvp.info.

Zobacz także

Według portalu, 28-letni Michał P., mający wyższe wykształcenie specjalista ds. bezpieczeństwa, miał w styczniu i lutym 2018 r. wykonać zlecenie polegające na "publicznym nawoływaniu do nienawiści na tle narodowościowym pomiędzy obywatelami Ukrainy i Węgier" oraz "wywołania zakłócenia ustroju Ukrainy i pogłębienia podziałów narodowościowych pomiędzy Ukraińcami i Węgrami". Dodatkowo - jak donosi portal tvp.info - miał sfinansować przestępstwo o charakterze terrorystycznym: przekazał Adrianowi M. i Tomaszowi Sz. 1000 zł w zamian za podpalenie budynku organizacji społecznej Towarzystwo Węgierskiej Kultury Zakarpacia w Użhorodzie, namalowanie na nim symboli faszystowskich, a także dał im telefony komórkowe, karty sim oraz kurtki, aby nagrali całe zdarzenie.

"Ponadto Michał P. miał namawiać pięć osób do przyjęcia tego zlecenia. Mężczyzna nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień, odpowiadał jednak na pytania. Podobnie jak dwaj bezpośredni wykonawcy akcji: Adrian M. i Tomasz Sz." - zaznaczyli autorzy artykułu.

"W połowie stycznia P. namówił 22-letniego Adriana M., z zawodu elektryka, na spotkanie. Rozmawiali w samochodzie. Wtedy Michał P. powiedział, że chciałby, aby Adrian namalował na budynku w Użhorodzie swastykę oraz cyfry 88 (ósma litera alfabetu to H, w organizacjach faszystowskich tak kamufluje się zawołanie: Heil Hitler). P. Przekonywał, że akcja ma na celu skompromitowanie +ukraińskich banderowców+" - czytamy na portalu tvp.info.

Według doniesień portalu, Adrian M. i Tomasz Sz. wyruszyli na Ukrainę 3 lutego 2018 r. 4 lutego około godz. 1 wyruszyli pod "węgierski dom", na którym Adrian M. namalował swastykę oraz cyfry 88. Rzucił też w budynek "koktajlem Mołotowa", jednak butelka z benzyną odbiła się od ściany i zgasła. Następnie obaj mężczyźni nasączyli benzyną kurtkę jednego z zamachowców, którą włożyli za kraty na oknach i podpalili. Całe zdarzenie nagrali telefonem komórkowym, a film i zdjęcia przesłali Michałowi P.

Zobacz także

Jak podał portal tvp.info 22 lutego funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali Adriana M. który, przyznał się do ataku na Ukrainie i powiedział, że chce skorzystać z art. 60, który daje skruszonemu przestępcy możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary. Przyznał się, że działał na zlecenie Michała P. i opowiedział o całej akcji. Tego samego dnia funkcjonariusze ABW zatrzymali Michała P. i Tomasza Sz.

"Trwa śledztwo w sprawie osoby, od której Michał P. przyjął zlecenie na działania na Ukrainie. Z ustaleń śledczych wynika, że jest to niemiecki dziennikarz, działający prawdopodobnie na rzecz rosyjskich służb specjalnych" - napisali autorzy artykułu. Cytowany w artykule oficer ABW ocenił, że prowokacja miała doprowadzić do pogorszenia stosunków ukraińsko-węgierskich, co "jest na rękę Rosji, która jest zainteresowana destabilizacją u swego zachodniego sąsiada, gdzie trwa już wojna hybrydowa w Donbasie". "Wynajęcie polskich opryszków było korzystne dla Rosji, bo w razie wpadki wykonawców była możliwość zantagonizowania relacji między Polakami a Ukraińcami, które i tak nie są najlepsze" - dodał.

RadioZET.pl/TVPInfo/PAP/BM