Zamknij

Tajemnicza śmierć 41-latki. Szpital o niej zapomniał

06.12.2021 21:29
kostnica
fot. Shutterstock.com

Charlene McGregor miała leżeć w szpitalnej kostnicy przez 6 tygodni. Rodzina Brytyjki usłyszała, że personel o niej zapomniał. Zdaniem bliskich zmarłej mogło dojść do błędu lekarskiego, który próbowano zatuszować.

41-letnia Charlene McGregor trafiła do szpitala z powodu torbieli za uchem. Przepisano jej antybiotyki i planowano zabieg usunięcia cysty. Niestety, 12 marca o świcie kobietę znaleziono martwą w szpitalnym łóżku. "W nocy przed śmiercią prosiła pielęgniarki, aby dały jej cokolwiek na sen. To było około drugiej w nocy. O 6 rano już nie żyła" - relacjonował brat 41-latki William, cytowany przez portal Daily Record.

Lekarze zarządzili sekcję zwłok, aby wyjaśnić przyczynę zgonu. Jednocześnie poinformowali rodzinę 41-latki, że z powodu COVID-19 okres oczekiwania na wyniki może się wydłużyć. Gdy po sześciu tygodniach nie dostali żadnej wiadomości, skontaktowali się ze szpitalem. Placówka zorganizowała spotkanie, podczas którego przeprosili bliskich Charlene. Okazało się, że ciało kobiety nadal leżało w chłodni, a szpital o niej zapomniał.

Badania wykazały, że przyczyną śmierci Brytyjki było przedawkowanie metadonu. Dodano jednak, że ze względu na fakt, iż zwłoki przebywały w kostnicy aż 6 tygodni, wyniki mogą być niejednoznaczne.

Zmarła w szpitalnym łóżku. Jej ciało leżało 6 tygodni w kostnicy

"Nie mogę przestać się zastanawiać, czy gdybyśmy się z nimi nie skontaktowali, moja siostra nadal by tam leżała? I czy celowo zostawili ją tam na sześć tygodni, ponieważ wiedzieli, że ktoś popełnił błąd i jeśli jej ciało będzie w chłodni tak długo, sekcja zwłok tego nie wykaże?" - zastanawiał się brat Charlene. Jak dodał, jego siostra była uzależniona od narkotyków i brała udział w programie metadonowym. "Nie miała najlepszego życia, ale chodziła z tym samym facetem od 10 lat i zaczęła zmieniać swoje życie" - stwierdził.

Zanim rodzina mogła zorganizować pogrzeb, z powodu opóźnienia sekcji zwłok i oczekiwania na raporty toksykologiczne, minęły dwa miesiące. „Powiedziano nam, że poziom metadonu w jej organizmie zabiłby każdego. Ale skąd ona go wzięła? Czy ktoś przez pomyłkę przepisał za dużo? Chcemy odpowiedzi, ale nikt nam ich nie udziela” - mówił brat zmarłej kobiety.

Trwa śledztwo ws. śmierci Charlene, które ma odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób 41-latka zmarła, będąc pod opieką szpitala.

RadioZET.pl/Daily Record

C