Zamknij

7-latek był 27 razy rzucany na matę podczas treningu. Zmarł po dwóch miesiącach

30.06.2021 16:56
Judo
fot. Shutterstock.com (zdjęcie ilustracyjne)

7-letni Wei Wei, który zapadł w śpiączkę po tym, jak był wielokrotnie rzucany na matę przez trenera judo, po 70 dniach zmarł w szpitalu w Taichungu we wschodniej części Tajwanu – przekazała tamtejsza Centralna Agencja Informacyjna.

W maju w internecie opublikowano nagranie, na którym widać, jak trener wielokrotnie podnosi, każe walczyć i rzuca na matę 7-letniego ucznia, który nie jest już w stanie utrzymać się na nogach. Chłopiec miał być rzucony na ziemię aż 27 razy.

Lokalne media na Tajwanie informowały, że chłopiec ostatecznie stracił przytomność i został zabrany do szpitala, w którym lekarze stwierdzili ciężki krwotok domózgowy. Według agencji CNA we wtorek, po 70 dniach spędzonych przez chłopca w śpiączce, rodzice zdecydowali się na odłączenie go od aparatury podtrzymującej życie. Podziękowali przy tym za wsparcie okazane przez opinię publiczną i poprosili o uszanowanie ich prywatności w czasie żałoby.

Tajwan. 7-latek rzucany na matę podczas treningu. Zmarł po dwóch miesiącach

Według ustaleń prokuratury był to dopiero drugi tydzień zajęć chłopca, który nie posiadał żadnych umiejętności potrzebnych do bezpiecznego upadania. Trener miał zdenerwować się na podopiecznego po tym, jak ten odmówił wykonywania ćwiczeń. W efekcie zaczął wykonywać na nim wielokrotne rzuty i polecił to samo innym ćwiczącym. Gdy chłopiec poskarżył się na ból głowy, miał zostać rzucony kolejne 10 razy.

Nawet gdy Wei Wei zwymiotował, trener nie przerwał brutalnego „treningu”, który toczył się dalej po uprzątnięciu pomieszczenia. Przez długi czas nie reagował również znajdujący się na sali wujek dziecka, który dopiero po utracie przytomności przez 7-latka przerwał ćwiczenia i zadzwonił po pomoc.

Trener judo oskarżony, on sam twierdzi, że to był wypadek

Na początku czerwca prokuratura oskarżyła trenera judo o „napaść fizyczną, w wyniku której doszło do poważnych obrażeń ciała” oraz „wykorzystanie nieletniego do popełnienia przestępstwa”. Według lokalnych mediów akt oskarżenia ma zostać zmieniony na „spowodowanie śmiertelnych obrażeń”. Na razie trener znajduje się na wolności po wpłaceniu kaucji.

Według ustaleń śledczych trener, pomimo prowadzenia zajęć od 2015 roku, nie posiadał odpowiednich licencji. Judoka broni się, twierdząc, że to, co stało się z chłopcem, było nieszczęśliwym następstwem zwyczajnej części treningu.

RadioZET.pl/PAP/YouTube