Zamknij

Poszukiwania Ani i Oliwii porwanych przez ojca. Znaleziono zwłoki 6-latki

11.06.2021 18:17
Teneryfa
fot. Twitter/Auge Aabye

Policja odnalazła na dnie morza koło Teneryfy zwłoki jednej z dwóch uprowadzonych przez ojca dziewczynek, 6-letniej Oliwii. Teraz dno morskie jest przeczesywane w poszukiwaniu zwłok jej siostry, rocznej Ani oraz ojca dzieci - poinformowało przedstawicielstwo rządu centralnego na Wyspach Kanaryjskich. Poszukiwania trwają od ponad 40 dni.

Teraz służby poszukują zwłok młodszej siostry Oliwii, rocznej Ani (hiszp. Olivia i Ana) oraz ich ojca. Prawie dwa tygodnie temu do poszukiwań włączono statek badawczy “Angeles Alvarino” należący do Hiszpańskiego Instytut Oceanograficznego (IEO), wyposażony w sonar skanujący dno oceanu, a także robota Liropus – zdalnie sterowaną łódź podwodną, pozwalającą zejść na głębokość 2 tys. m w celu przeanalizowania wszelkich podejrzanych znalezisk.

Teneryfa. Znaleziono zwłoki 6-letniej Oliwii. Trwają poszukiwanie jej siostry i ojca

Wcześniej, w czwartek, na głębokości ponad tysiąca metrów, znaleziono dwie torby sportowe obciążone kotwicą z łodzi należącej do ojca. Znajdowały się w miejscu, gdzie telefon Tomasa Gimeno nagle stracił zasięg. W jednej z toreb znaleziono  zwłoki Oliwii, druga torba była pusta.

Media w  Hiszpanii prawie codziennie informują o wynikach prowadzonego śledztwa, a Gwardia Cywilna początkowo brała pod uwagę różne hipotezy. Według ustaleń służb ojciec najprawdopodobniej zabił swoje córki i wrzucił ich ciała do morza, a następnie popełnił samobójstwo – podała telewizja publiczna. Tomas Gimeno miał nigdy nie pogodzić się z rozstaniem ze swoją żoną rok temu, nie akceptować jej nowego partnera, a przede wszystkim oddalenia od dzieci.

Przed zniknięciem dzieci 27 kwietnia mężczyzna zadzwonił do swojej byłej żony, oznajmiając jej, że już nigdy więcej nie zobaczy jego ani córek. Para rozstała się w sierpniu 2020 r. Dziewczynki były widziane po raz ostatni w Santa Cruz de Tenerife, kiedy po widzeniu ojciec miał je odwieźć do domu. Tego samego dnia kamery monitoringu w miejscowym porcie zarejestrowały go przenoszącego torby i walizki z samochodu na swoją łódź. Na nagraniu ojciec dziewczynek był sam.

Hiszpania. 37-latek miał porwać swoje córki

Rankiem następnego dnia rodzina i przyjaciele otrzymali od niego wiadomości, które można było zrozumieć jako pożegnanie. Wkrótce na morzu, ok. 40 km od wybrzeża, znaleziono pustą, dryfującą łódź Tomasa Gimeno, a opodal wyłowiono fotelik dziecięcy. Na początku br. tygodnia znaleziono w morzu na głębokości tysiąca metrów butlę tlenową do nurkowania, należącą do ojca.

Początkowo policja brała pod uwagę możliwość ucieczki ojca z dziećmi na inny kontynent. Sprawdzała trasy wszystkich statków, które wówczas znajdowały się w pobliżu wyspy, na wypadek gdyby Tomas Gimeno przesiadł się na jeden z nich ze swojej łodzi. Według rodziny matki dzieci, ojciec wywiózł córki do Ameryki Południowej, gdzie miał znajomych.

Media wskazują motywy przestępstwa. "Porywczy charakter"

Media wskazywały na możliwe motywy przestępstwa. Tomas Gimeno miał porywczy i impulsywny charakter, nie akceptował nowego partnera swojej byłej żony, prawie dwa razy od niej starszego, prosperującego przedsiębiorcy belgijskiego.

„Nie chcę, aby ten stary wychowywał moje córki” - mawiał. Jeszcze przed rozstaniem się z żoną zatrudnił prywatnych detektywów do jej śledzenia. Pobił ją i jej nowego partnera. Kobieta nie złożyła skargi na policji, gdyż uważała swojego byłego męża za dobrego ojca, pomimo jego wybuchowego charakteru, i – jak powiedziała - nie chciała mu szkodzić.

Matka dziewczynek do końca miała nadzieję na odnalezienie córek całych i zdrowych. Uważała, że jej były mąż nigdy nie zrobiłby im krzywdy, gdyż – jak twierdziła - bardzo dzieci kochał, a znajdowane w morzu przedmioty uznawała za fałszywy trop celowo zastawiany przez niego dla zmylenia policji.

RadioZET.pl/PAP/Twitter