Zamknij

"To byłby atak na Rosję". Kreml stawia sprawę jasno

30.09.2022 13:10

Atak na anektowane terytoria w Ukrainie będzie rozumiany jako atak na samą Rosję - oświadczył w piątek na konferencji prasowej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Jak dodał, Kreml "musi jeszcze omówić", w jakich granicach zostaną uznane przyłączone tereny.

Władimir Putin i Dmitrij Pieskow
fot. AFP/EAST NEWS

W nocy z czwartku na piątek Władimir Putin uznał "niepodległość" Chersonia i Zaporoża. Potwierdził także, że w piątek 30 września włączy cztery okupowane części ukraińskich obwodów: donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego do Rosji. Te decyzje ma zatwierdzić rosyjski parlament.

Pieskow: to będzie uznawane za atak na Rosję

W czwartek do tej kwestii odniósł się na konferencji prasowej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Jego słowa wpisują się w najbardziej obrzydliwe tezy rosyjskiej propagandy. Zapytany przez dziennikarzy, czy atak Ukrainy na przyłączone do Rosji terytoria Donbasu, Zaporoża i Chersonia, które Rosja uzna za swoje ziemie, zostałby uznany za atak na Rosję, przyznał: „To nie byłoby nic innego”.

Dopytywany o granice tych terytoriów, nie potrafił udzielić jasnej odpowiedzi. - Republiki Ludowe Doniecka i Ługańska są uznawane przez Rosję w granicach z 2014 roku. Jeśli chodzi o terytoria obwodów chersońskiego i zaporoskiego, muszę to wyjaśnić, nie mogę teraz odpowiedzieć na to pytanie – oświadczył Pieskow.

Przypomnijmy, w lutym Putin uznał niepodległość samozwańczych republik Doniecka i Ługańska. Powiedział, że jest gotów bronić tych terytoriów wszelkimi dostępnymi środkami. Podkreślił, że byłby skłonny użyć ataku nuklearnego, aby powstrzymać wysiłki Ukrainy na rzecz wyzwolenia jej suwerennego terytorium.

W czwartek sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy Ołeksij Daniłow podkreślił, że na zwołanym w piątek przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego pilnym posiedzeniu będą podjęte "ważne, fundamentalne decyzje" dla Ukrainy. Nie sprecyzował jednak, o jakie decyzje chodzi.

loader

RadioZET.pl/Reuters/PAP