Tragicznie zmarły bokser uratował 7 osób. Piękna postawa [WIDEO]

Redakcja
08.04.2018 11:47
Scott Westgarth
fot. Youtube

Scott Westgarth niespodziewanie wygrał swoją ostatnią walkę. Nie zdawał sobie sprawy, że po zwycięstwie nad niepokonanym wcześniej Decem Spelmanem, już nigdy nie stanie w ringu. Chwilę po starciu, zasłabł i zmarł w szpitalu. Wcześniej spisał jednak umowę, aby w razie śmierci, jego organy przekazać potrzebującym.

Historia brytyjskiego boksera mogłaby posłużyć za sequel głośnego filmu „Siedem dusz”. Scott Westgarth ostatkiem sił zdołał wygrać walkę z faworyzowanym rywalem. W ostatnich sekundach walki był liczony przez sędziego, jednak dał radę wstać i dotrwał do końca. Zapłacił za to jednak najwyższą cenę. W szatni zasłabł i mimo natychmiastowej akcji ratunkowej, zmarł w szpitalu z wyniku wylewu krwi do mózgu.

 Bokser zmarł po walce

Nie każdy wiedział, że bokser poprosił bliskich, aby w wypadku jego śmierci, organy trafiły do czekających na przeszczep w szpitalu. – W szpitalu położyłam rękę na jego sercu i pomyślałam tylko, że ktokolwiek je dostanie, będzie miał szczęście, było tak mocne – mówiła łamiącym się głosem Rebecca Westgarth, matka sportowca. Kobieta miała możliwość nie wyrażenia zgody na pobranie organów, lecz nie skorzystała z niej.

 Scott Westgarth uratuje siedem osób

Organy 31-latka były w doskonałym stanie. Mężczyzna prowadził aktywny tryb życia i zdrowo się odżywiał. – Powiedzieli mi, że uratują siedem osób. Mój syn pomagał ludziom do końca swojego życia, taki po prostu był – komentuje matka pięściarza. Westgarth ale jego serce wciąż bije w ciele jednego z uratowanych pacjentów.

Ostatni wywiad, tuż po ostatniej walce:

RadioZET.pl/bokser.org/weszlo.com