Zamknij

Krach walutowy w Turcji. Rząd musi ratować wypłacalność banków

Redakcja
13.08.2018 17:18
Turcja. Rekordowe spadki wartości liry przez amerykańskie cła
fot. PAP/EPA/ERDEM SAHIN

Lira turecka osiągnęła rekordowo niski poziom w stosunku do dolara. Rząd w Ankarze zapowiedział wpompowanie w gospodarkę 6 miliardów dolarów dla zagwarantowania wypłacalności banków. Krach walutowy spowodowany jest m.in. zapowiedzią podwojenia ceł na turecką stal i aluminium sprowadzane do Stanów Zjednoczonych.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Bank centralny Turcji zapowiedział w poniedziałek, że wpompuje w turecki system finansowany równowartość sześciu miliardów dolarów, żeby zagwarantować wypłacalność banków i zahamować spadek wartości liry tureckiej.

W tym celu bank skorygował poziomy wymaganych rezerw dewizowych dla banków. Zapowiedział jednocześnie, że dostarczy bankom wszelkie środki, jakich będą one potrzebowały oraz że podejmie "wszystkie konieczne kroki", by zapewnić stabilność finansową państwa.

Zobacz także

Kroki te związane są z wyjątkowo niskim kursem tureckiej liry. Podczas piątkowych notowań wartość waluty Turcji spadła w pewnym momencie o blisko 20 proc., co niektóre agencje nazwały już pełnowymiarowym kryzysem walutowym.

Była to reakcja rynku na tweet prezydenta USA Donalda Trumpa, który napisał, że zezwolił na podwojenie taryf nałożonych na eksport tureckiej stali (do 50 proc.) i aluminium (do 20 proc.).

W tym roku lira straciła już ok. 40 proc. wartości, głównie z powodu obaw o wpływ prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, który w ostatnim czasie uzyskał praktycznie nieograniczone prerogatywy, na gospodarkę, a także z powodu jego wielokrotnych apeli o niższe stopy procentowe w obliczu wysokiej inflacji i pogarszających się relacji ze Stanami Zjednoczonymi - zwracał uwagę Reuters.

Również w poniedziałek tureckie MSW ogłosiło, że podejmuje kroki prawne w związku z postami na portalach społecznościowych, które dotyczą kursu wymiany dolara i przyczyniają się do negatywnego spojrzenia na turecką gospodarkę.

Zobacz także

Resort powiadomił, że od 7 sierpnia wykryto 346 kont w mediach społecznościowych, z których komentarze o słabnięciu liry pisano "w sposób prowokacyjny".

Bruksela i Moskwa obserwuje rozwój kryzysu

Komisja Europejska poinformowała w poniedziałek, że sytuacja związana z gwałtownym spadkiem wartości liry tureckiej może mieć wpływ na gospodarki strefy euro, w tym na europejskie banki.

- Zdajemy sobie sprawę z potencjalnego wpływu na europejskie banki rozwoju sytuacji związanej z turecką lirą. Jak to mamy w zwyczaju, nie komentujemy rynkowych wydarzeń. (…) Komisja Europejska dokładnie śledzi rozwój wypadków na globalnych rynkach – w ten sposób na pytanie, czy turecki kryzys walutowy może mieć wpływ na gospodarki eurolandu, odpowiedział w poniedziałek rzecznik Komisji Christian Spahr.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieksow powiedział w poniedziałek dziennikarzom, że prezydent Turcjii Recep Tyyip Erdogan nie prosił prezydenta Rosji Władimira Putina podczas niedawnej z nim rozmowy telefonicznej o pomoc w związku z problemami gospodarczymi swego kraju.

Pieskow podkreślił na briefingu, że nie jest to sytuacja, gdy możliwe są "jakiekolwiek hipotetyczne rozważania". Odpowiadał na pytanie o to, czy Rosja dysponuje wystarczającą wielkością rezerw, by pomóc Turcji, jeśli ta w związku z pogorszeniem się sytuacji gospodarczej zwróciłaby się z taką prośbą.

Rzecznik prezydenta Erdogana, Ibrahim Kalin zapewnił w poniedziałek, że turecka gospodarka jest silna i nikt nie powinien skupiać się na spekulacjach. Podkreślił, że odpowiednie instytucje podejmują kroki konieczne dla zapewnienia stabilności finansowej państwa.

W niedzielę Erdogan ocenił, że spadek wartości liry tureckiej jest wynikiem "spisku politycznego" przeciwko jego krajowi. Przestrzegł, że Turcja zareaguje na tę sytuację, szukając "nowych rynków i sojuszników" poza Stanami Zjednoczonymi. Wzywał również Turków, by sprzedawali euro i dolary w celu wsparcia liry tureckiej.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD