Tusk zapowiedział kolejny szczyt ws. Brexitu. May pod ostrzałem krytyków. "To nie oznaka tego, że mamy stabilny rząd"

Redakcja
10.12.2018 20:28
Brexit
fot. Isopix/East News

Szef RE Donald Tusk napisał na Twitterze, że zdecydował o zwołaniu szczytu UE ws. Brexitu w czwartek. Jak podkreślił, nie ma mowy o renegocjacji porozumienia UE z W. Brytanią ws. Brexitu, ale jest gotów rozmawiać o tym, jak ułatwić Brytyjczykom ratyfikację umowy. Tymczasem ze strony brytyjskiej opozycji, jak i w samej rządzącej Partii Konserwatywnej pojawiają się krytyczne głosy wobec decyzji Theresy May. 

"Postanowiłem zwołać szczyt unijny w sprawie Brexitu w czwartek. Nie będziemy renegocjować umowy, w tym backstopu, ale jesteśmy gotowi porozmawiać o tym, jak ułatwić ratyfikację (umowy - PAP) przez Wielką Brytanię. Ponieważ czas ucieka, omówimy również nasze przygotowanie do scenariusza bez umowy" - napisał Tusk w poniedziałek wieczorem na Twitterze.

Przypomnijmy: brytyjska premier Theresa May potwierdziła w poniedziałek, że rząd zdecydował o przełożeniu planowanego na wtorek głosowania nad projektem umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Zapowiedziała próbę dalszych dyskusji na ten temat ze Wspólnotą. 

Do konsultacji z unijnymi liderami miałoby dojść przed czwartkowym szczytem Rady Europejskiej w Brukseli. Występując w Izbie Gmin, szefowa rządu przyznała, że gdyby obecna propozycja została poddana pod głosowanie, to zakończyłoby się ono "porażką (rządu) z wysoką różnicą głosów". May podkreśliła, że "słuchała bardzo uważnie tego, co było powiedziane w tej izbie i poza nią" na temat proponowanego porozumienia, w szczególności krytyki dotyczącej tzw. mechanizmu awaryjnego dotyczącego Irlandii Północnej. 

Własna partia oraz opozycja krytykują May

Krytycy premier Theresy May w jej własnej Partii Konserwatywnej, przywódcy Demokratycznej Partii Unionistów i politycy opozycji skrytykowali rząd już po nieoficjalnych doniesieniach o przełożeniu wyznaczonego na wtorek głosowania ws. Brexitu.

Stojący na czele liczącej około 80-100 grupy eurosceptycznych posłów, którzy stanowią wewnętrzną opozycję wobec premier w Partii Konserwatywnej, były wiceminister ds. Brexitu Steve Baker ocenił, że opóźnienie głosowania "jest zasadniczo porażką porozumienia w sprawie Brexitu wypracowanego przez premier". - Warunki umowy w sprawie wyjścia były tak złe, że nawet nie odważyła się poddać jej parlamentowi pod głosowanie. To nie jest oznaka tego, że mamy do czynienia ze stabilnym rządem lub silnym planem"- stwierdził. 

Zobacz także

Lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn napisał w oświadczeniu, że "rząd uznał, iż wypracowane przez Theresę May porozumienie jest tak tragiczne, że podjął w ostatniej chwili desperacką decyzję o opóźnieniu własnego głosowania".

"Wiedzieliśmy od co najmniej dwóch tygodni, że porozumienie May jest najgorszym z możliwych i zostanie odrzucone przez parlament, bo jest szkodliwe dla Wielkiej Brytanii. (Szefowa rządu) próbowała dalej je procedować (...) a powinna była wrócić do Brukseli w celu renegocjacji lub rozpisać wybory, aby opinia publiczna mogła wybrać rząd, który byłby to w stanie zrobić" - dodał.

RadioZET.pl/PAP/MP