Tygrysy z zoo w Poznaniu dotarły do Hiszpanii. ''Udało się!''

02.12.2019 18:29
Tygrysy z zoo w Poznaniu dotarły do Alicante w Hiszpanii
fot. Zoo Poznań

Tygrysy uratowane na polsko-białoruskiej granicy, które na ponad miesiąc trafiły do zoo w Poznaniu, są już w azylu w Hiszpanii. - Zmęczone, ale bezpieczne - napisała w sieci dyrektorka poznańskiego ogrodu zoologicznego Ewa Zgrabczyńska.

Tygrysy opuściły zoo w Poznaniu. Dwa z uratowanych drapieżników zostały w stolicy Wielkopolski, bo ich stan zdrowia nie pozwolił na podróż, pięć z nich jest już jednak w azylu w hiszpańskiej miejscowości Villena niedaleko Alicante.

Softi, Samson, Toph, Merida i Aqua - to właśnie tygrysy, które w niemal 24 godziny pokonały ponad 2600 kilometrów. W poniedziałek po godzinie 15 były już w swoim nowym domu. Podczas podróży czuwał nad nimi lekarz weterynarii. Zwierzęta wyruszyły w drogę w sobotę. Miały kilka postojów, a w drodze były regularnie pojone i  karmione. Sam transport odbywał się w bardzo dobrych warunkach, w pojeździe wyposażonym w pomieszczenie z możliwością kontrolowania temperatury i wystarczającą przestrzenią, aby zwierzęta mogły zmieniać swoją pozycję w klatkach.

Zobacz także

Jak przekazało w poniedziałek stowarzyszenie AAP Primadomus, tygrysy mają się dobrze, choć są „nieco nerwowe”. To jednak normalne po tak długiej podróży.

Jeden ze zwierzaków już się rozejrzał po pomieszczeniu i położył, żeby odpocząć

- powiedziała w rozmowie z Polską Agencją Prasową Berta Alzaga, wolontariuszka w azylu w Villenie.

Najukochańsze... Zmęczone, ale bezpieczne. Ugrzane już nie tylko ciepłem Waszych serc, ale za moment hiszpańskim słońcem. Udało się

- napisała z kolei na stronie poznańskiego zoo dyrektorka ogrodu Ewa Zgrabczyńska.

Pracownicy placówki w Hiszpanii zapewniają, że "wszystko jest gotowe, by przez kolejnych 30 dni kwarantanny tygrysy miały ciepło i wygodnie". Pozostaną w specjalnym budynku, ale – jak zapewnia stowarzyszenie – to duże pomieszczenie, w którym zwierzęta będą miały wystarczającą swobodę.

Dwa tygrysy w fatalnym stanie zostały w zoo w Poznaniu

W poznańskim zoo pozostały dwa tygrysy - Gogh i Kan - których stan zdrowia, jak podkreślają pracownicy ogrodu, nie pozwala na długą podróż. Dwa kolejne tygrysy uratowane z transportu do Rosji zostały też w zoo Canpol w Człuchowie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tygrys z Poznania wciąż walczy o życie. Zwierzęta były bite?

Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która prowadzi śledztwo w sprawie tygrysów, postawiła zarzuty znęcania się nad zwierzętami organizatorowi transportu, obywatelowi Federacji Rosyjskiej Rinatowi V. Taki sam zarzut usłyszeli także dwaj obywatele Włoch, kierowcy samochodu z tygrysami - Marco A. i Alessio D.

Zarzut niedopełnienia obowiązków śledczy przedstawili zaś granicznemu lekarzowi weterynarii w Koroszczynie Jarosławowi N. Uważają, że zaniechał sprawdzenia stanu zdrowia i nie zadbał o poprawienie warunków tygrysów, które utknęły na tym terminalu granicznym.

Prokurator uznał, że Jarosław N. miał wiarygodne informacje o długotrwałym transporcie tygrysów, braku lub wadliwości dokumentacji dotyczącej zwierząt, pogarszającym się stanie ich zdrowia i zakończonych niepowodzeniem próbach przewiezienia ich przez granicę na Białoruś. Tymczasem w obronie lekarza stanęły Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna i Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej, które we wspólnym oświadczeniu zwróciły uwagę, że to nikt inny jak Jarosław N. rozpoczął walkę o przeżycie zwierząt. Jak zaznaczono, weterynarz wyszedł poza swoje obowiązki służbowe i zaalarmował wiele instytucji i ogrodów zoologicznych o potrzebie udzielenia zwierzętom niezbędnej pomocy.

Zobacz także

RadioZET.pl/aap-primadomus.org/PAP