Czarnecki ukarany za słowa o Thun? Liderzy frakcji piszą list do szefa PE

12.01.2018 07:10

Liderzy grup politycznych europarlamentu - m.in. Manfred Weber (EPL), Gianni Pittella (S&D) i Guy Verhofstadt (ALDE) - napisali list do szefa PE Antonio Tajaniego, domagając się interwencji w sprawie wypowiedzi wiceszefa PE Ryszarda Czarneckiego (PiS) o Róży Thun (PO).

Czarnecki fot. East News

„W informacji opublikowanej na blogu 4 stycznia 2018 r. wiceszef Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki posunął się daleko, porównując naszą koleżankę Różę Thun do szmalcownika” - piszą w liście, który opublikował Verhofstadt, a pod którym podpisał się też lider Zielonych w PE Philippe Lamberts. Wskazują, że Czarnecki w tej sprawie „odmówił przeprosin” w wywiadzie radiowym udzielonym 5 stycznia.

Liderzy grup PE słowa Czarneckiego nazwali „niedopuszczalnymi i poniżającymi”.„Te uwagi przekraczają granice dyskursu politycznego na poziomie osobistym i instytucjonalnym. Zajadłe ataki, mające zdyskredytować szanowanych europosłów, którzy bronią europejskich wartości, stały się codziennością, w szczególności po przyjęciu w listopadzie ub.r. rezolucji na sesji plenarnej na temat sytuacji w Polsce, gdy portrety sześciu europosłów PO zawisły w Katowicach (na szubienicach); ten atak po raz kolejny przekroczył granicę” - napisali w liście.

Szefowie frakcji domagają się kary

Autorzy listu domagają się też od Tajaniego podjęcia działań w tej sprawie. Chcą, żeby szef PE zastosował wobec Czarneckiego „sankcje zgodnie z zasadami praworządności PE”. Wskazują na art. 21 regulaminu PE, który mówi o możliwości odwołania europosła ze sprawowanego stanowiska.

„Trudno sobie wyobrazić, że z takim stanowiskiem i postawą wobec kolegów Czarnecki nadal reprezentuje, jako wiceprzewodniczący, Parlament Europejski i Pana” - napisali, zwracając się do szefa PE.

Weber napisał też na Twitterze, że „komentarz Ryszarda Czarneckiego pod adresem Róży Thun przekracza granice politycznego dyskursu”.„Nie godzimy się, by taka osoba reprezentowała Parlament Europejski” - zaznaczył lider EPL.

Co powiedział Czarnecki?

- Pani von Thun und Hohenstein wystąpiła w roli donosicielki na własny kraj. (...) Podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein i niestety wpisuje się ona w pewną tradycję. Miejmy nadzieję, że wyborcy to zapamiętają i przy okazji wyborów wystawią jej rachunek - powiedział Czarnecki.

Europoseł udzielił wywiadu - opublikowanego 3 stycznia - portalowi niezależna.pl. Wypowiedź ta została potem opublikowana na jego blogu.

Co grozi politykowi?

Art. 21 regulaminu PE mówi o tym, że „stanowiąc większością trzech piątych oddanych głosów, reprezentujących co najmniej trzy grupy polityczne, Konferencja Przewodniczących może przedstawić Parlamentowi wniosek o odwołanie ze stanowiska Przewodniczącego, wiceprzewodniczącego, kwestora, przewodniczącego lub wiceprzewodniczącego komisji, przewodniczącego lub wiceprzewodniczącego delegacji międzyparlamentarnej lub każdego innego posła wybranego do pełnienia funkcji w Parlamencie, jeśli uzna, że poseł ten dopuścił się poważnego uchybienia. Parlament stanowi w sprawie tego wniosku większością dwóch trzecich oddanych głosów stanowiącą większość całkowitej liczby posłów do Parlamentu”.

RadioZET.pl/PAP/MP

Oceń