Zamknij

USA ogłosiły alert dla swoich żołnierzy. Powodem napięcie na Ukrainie

24.01.2022 20:49
Żołnierze USA
fot. JANEK SKARZYNSKI/AFP/East News

Pentagon zdecydował o postawieniu w stan podwyższonej gotowości 8,5 tys. żołnierzy. Nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja, czy zostaną rozmieszczeni w państwach NATO. Powodem jest napięta sytuacja na granicy ukraińsko-rosyjskiej.

O decyzji amerykańskich władz poinformował na konferencji prasowej John Kirby, rzecznik Pentagonu. Przekazał, że w obliczu eskalacji konfliktu na Ukrainie w stan podwyższonej gotowości wprowadzono 8,5 tys. amerykańskich żołnierzy. W skład kontyngentu wchodziłyby m.in. Brygadowe Zespoły Bojowe (BCT), siły logistyczne, medyczne, lotnicze i wywiadowcze.

Dodał, że nie ustalono jeszcze, czy zostaną oni wysłani do innych państw NATO. O takiej możliwości, również w kontekście Europy Środkowo-Wschodniej, spekulowały amerykańskie media.

8,5 tys. amerykańskich żołnierzy w gotowości. Powodem napięcie na Ukrainie

- Nie mam w tej chwili do ogłoszenia żadnej decyzji, jeśli chodzi o konkretne lokalizacje. Ale z pewnością jasno powiedzieliśmy naszym sojusznikom ze wschodniej flanki, że jesteśmy przygotowani wzmocnić ich zdolności, jeśli będą tego potrzebować - powiedział Kirby.

Jak zaznaczył, chodzi tu o dodatkowe siły, które USA wysłałyby jednostronnie i nie w ramach Sił Odpowiedzi NATO. Rzecznik Pentagonu dodał, że w tym momencie Rosja nie podejmuje żadnych kroków zmierzających do deeskalacji napięcia na granicy z Ukrainą.

Kirby potwierdził, że na Ukrainie znajdują się amerykańscy doradcy wojskowi oraz instruktorzy armii. W jego ocenie odpowiedź na ewentualną rosyjską agresję stanowiłyby przede wszystkim sankcje ekonomiczne, a nie militarna interwencja USA na terenie Ukrainy.

Od kilku miesięcy Kreml zwiększa liczebność swojej armii przy granicy z Ukrainą. Według różnych szacunków obecnie stacjonuje tam ponad 100 tys. żołnierzy. Na początku lutego zapowiedziano wspólne manewry rosyjsko-białoruskie. Część rosyjskich wojskowych jest już na terenie Białorusi.

RadioZET.pl/AFP/PAP

C