Harvey Weinstein nie przyznaje się do winy. Grozi mu nawet 25 lat za przestępstwa seksualne

Redakcja
05.06.2018 20:51
Weinstein
fot. PAP/EPA

Były potentat amerykańskiej branży filmowej Harvey Weinstein oświadczył we wtorek w trakcie rozprawy przed sądem wyższej instancji na nowojorskim Manhattanie, że nie jest winny stawianych mu zarzutów gwałtów i agresji seksualnej - podały nowojorskie media.

Ponad 70 kobiet obwinia 66-letniego Weinsteina o popełniane wobec nich na przestrzeni dziesięcioleci gwałty i inne nadużycia seksualne. Oskarżenia te, o których w ubiegłym roku doniosły jako pierwsze "New York Times" i "New Yorker", dały początek społecznemu ruchowi #MeToo skierowanemu w sprawców seksualnego wykorzystywania kobiet, w tym przede wszystkim w osoby zajmujące eksponowane stanowiska w branży rozrywkowej oraz w świecie polityki i biznes.

#MeToo i koniec kariery Weinsteina

Skandal z udziałem Weinsteina - jednego z najważniejszych producentów filmowych w Hollywood, współzałożyciela studia Miramax i firmy producenckiej Weinstein Co. - zakończył jego karierę. Został on wyrzucony z własnej firmy, która potem zbankrutowała. Konsekwentnie utrzymuje jednak, że wszystkie stawiane mu zarzuty przestępstw obyczajowych są bezpodstawne.

25 maja sam zgłosił się na jeden z komisariatów policji w Nowym Jorku, skąd zabrano go w kajdankach do sądu na wstępne przesłuchanie. Sędzia zwolnił Weinsteina za kaucją w wysokości miliona dolarów z zastrzeżeniem, że odda swój paszport, będzie nosił czujnik lokalizacyjny oraz nie opuści terytorium stanów Nowy Jork i Connecticut.

Grozi mu nawet 25 lat więzienia

W ubiegłym tygodniu ława przysięgłych sądu na Manhattanie uznała Weinsteina za winnego w dwóch sprawach karnych. Prokuratura okręgowa Manhattanu nie ujawniła tożsamości dwóch kobiet, które zarzucają mu agresję seksualną w akcie oskarżenia, będącym efektem wielomiesięcznego śledztwa prowadzonego przez nowojorską policję. Jak zaznacza Reuters, szczegóły jednej ze spraw są zbieżne z tym, co powiedziała "New Yorkerowi" była początkująca aktorka Lucia Evans na temat seksu oralnego, do jakiego Weinstein miał ją zmusić w 2004 roku.

W razie uznania przez sąd słuszności najpoważniejszych spośród stawianych Weinsteinowi zarzutów groziłaby mu kara od pięciu do 25 lat pozbawienia wolności.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/MP