Matka nie może pożegnać umierającego syna. USA odmawiają jej wjazdu

Redakcja
17.12.2018 23:21
USA. Jemenka nie może pożegnać umierającego syna
fot. San Francisco Chronicle/Twitter

Jemenka nie może pojechać do Stanów Zjednoczonych pożegnać swojego umierającego 2-letniego syna. Powodem jest nowa polityka migracyjna administracji prezydenta USA Donalda Trumpa.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak podała gazeta „San Francisco Chronicle”, 2-letni Abdullah Hassan jest obecnie leczony w dziecięcym szpitalu w Oakland. Urodził się w Jemenie z rzadką chorobą mózgu – hypomielinizacją. Z jej powodu dziecko miało problemy z poruszaniem i mówieniem, ale jego stan się pogorszył i malec nie może swobodnie oddychać. 

Choroba uniemożliwia rozwój tkanki tłuszczowej, która otacza komórki nerwowe i ułatwia ich połączenie. 

Zobacz także

Ojciec chłopca, który ma obywatelstwo USA, sprowadził go do Oakland 5 miesięcy temu. Lekarze nie dają dziecku zbyt wiele czasu. Rodzice są gotowi odłączyć 2-latka od aparatury podtrzymującej jego oddech. Jednak nie chcą tego zrobić do momentu, kiedy matka Abdullaha nie przyjedzie, żeby zobaczyć go po raz ostatni.

Do tej pory Departament Stanu USA odrzucał wszystkie prośby matki chłopca o wjazd na teren Stanów Zjednoczonych. „Jedyne, czego ona pragnie, to potrzymać go za rękę ostatni raz” – powiedział gazecie 22-letni Ali Hassan, ojciec dziecka. 

Departament Stanu nie skomentował sprawy. W styczniu 2017 roku administracja prezydenta Donalda Trumpa podjęła pierwszą próbę wprowadzenia zakazu wjazdu obywateli kilku państw muzułmańskich do USA.

Zobacz także

Decyzja spotkała się z krytyką opinii publicznej oraz została zwieszona przez sądy. Najnowsza wersja prawa, która została podtrzymana w lecie tego roku przez amerykański Sąd Najwyższy, nakłada obostrzenia na obywateli Iranu, Libii, Somali, Syrii i Jemenu. Podróżni z tych krajów mogą ubiegać się o uchylenie decyzji o braku wjazdu, ale dzieje się to niezwykle rzadko.

W rozmowie z gazetą Ali Hassan powiedział, że za każdym razem kontaktując się z Departamentem Stanu, otrzymywał automatyczną odpowiedź o przetwarzaniu wniosku jego żony. Kiedy chłopiec opuszczał Jemen, nikt nie wiedział, że jego stan aż tak bardzo się pogorszy. 

– Jeśli chłopiec umrze i pochowamy go bez matki, to będzie katastrofa – podkreślił 41-letni Fawzi Hassan, dziadek chłopczyka.

Od 2015 roku w Jemenie trwa wojna pomiędzy szyitami Huthi, rządem wspieranym przez międzynarodową koalicję na czele z Arabią Saudyjską oraz dżihadystami z miejscowego oddziału Al-Kaidy. Zdaniem ONZ konflikt wywołał największy na świecie kryzys humanitarny. W ciągu trzech lat zginęło około 80 tys. osób, głównie cywili. 

Hassan opowiedział gazecie, że jego żona była w ciąży, kiedy w pobliżu jej domu dokonywano ataków powietrznych. Dlatego postanowił przenieść ją z dzieckiem do USA. Nie udało się – w sierpniu do Stanów Zjednoczonych mógł pojechać tylko ojciec z dzieckiem. 

Zobacz także

RadioZET.pl/San Francisco Chronicle/PTD