Zamknij

Zwłoki zidentyfikowane po... 40 latach. Należały do zabójcy z 1916 roku

02.01.2020 12:20
Zwłoki zidentyfikowane po... 40 latach. Należały do zabójcy z 1916 roku

Dopiero po 40 latach udało się ustalić tożsamość mężczyzny, którego zwłoki znaleziono w 1979 roku w jednej z jaskiń w amerykańskim stanie Idaho. Okazuje się, że był uciekinier z więzienia, który w 1916 roku oskarżony został o zabicie swojej żony. 

Historię na podstawie zagranicznych mediów przytacza Onet. 40 lat temu, w jednej z jaskiń w Buffalo w amerykańskim stanie Idaho, rodzina poszukiwaczy natrafiła na nietypowe znalezisko - owinięte w płótno rozczłonkowane ciało, pozbawione kilku kończyn. W 1991 roku, w tym samym miejscu, znaleziono zmumifikowaną rękę oraz dwie nogi, także owinięte w płótno.

Zwłoki zidentyfikowane po 40 latach

Zagadkę postanowili, we współpracy z policją, pracownicy oraz studenci Uniwersytetu Stanowego Idaho. Przez wiele lat udało się ustalić jedynie to, że miał włosy koloru rudawego, a jego ciało zostało pocięte. Dokładne przyczyny oraz okoliczności śmierci pozostawała jednak tajemnicą. 

Sprawą zainteresowała się DNA Doe Project, instytucja gromadząca informacje genetyczne na temat żyjących i nieżyjących mieszkańców USA. Na podstawie materiału genetycznego pobranego z ciała mężczyzny, zrekonstruowano jego drzewo genealogiczne. Okazało się, że pochodził ze stanu Utah, z pionierskiej, mormońskiej rodziny. Jego dziadek mógł być poligamistą i mieć cztery żony, co zwiększa prawdopodobieństwo faktu, że na świecie żyje dużo liczba krewnych tego człowieka. 

Miał zabić żonę w 1916 roku

Jak pisze Onet, osobą, do której należą zwłoki, jest najprawdopodobniej Joseph Henry Loveless, przemytnik i włóczęga, kilkukrotnie więziony. Jeden z jego pobytów za kratkami wiązał się z oskarżeniami o zamordowanie jednej ze swoich żony, a do zbrodni miało dojść w 1916 roku. Podejrzenia naukowców i śledczych wzmaga fakt, iż w jego oficjalnym grobie nie ma jego ciała. 

Zobacz także

Loveless parokrotnie uciekał z więzienia, a jego śmierć miała mieć miejsce niedługo po jednej z takich ucieczek. Nie wiadomo jednak, kto i dlaczego go zabił. Być może kiedyś się tego dowiemy, gdyż policja wcale nie kończy śledztwa w tej sprawie. 

RadioZET.pl/Onet.pl/Twitter