Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Skromny pracownik społeczny po śmierci przekazał 11 milionów dolarów na rzecz dzieci

29.12.2018 13:44
xxx wiadomosci

Pracownik socjalny z amerykańskiego Seattle zgromadził w ciągu życia 11 milionów dolarów. Po śmierci 63-latka jego majątek wsparł organizacji charytatywne. Rodzina i przyjaciele byli w szoku, gdy się dowiedziały o tajemnicy skromnie żyjącego mężczyzny.

USA. Pracownik społeczny Alan Naiman po śmierci przekazał 11 milionów dolarów na rzecz dzieci fot. Star-Advertiser/Twitter, AP Photo/Ted S. Warren/East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Jak podała agencja AP, 63-letni Alan Naiman z amerykańskiego stanu Waszyngton zmarł na raka w styczniu tego roku. Po jego śmierci okazało się, że mężczyzna zgromadził ogromny majątek o wartości 11 milionów dolarów. 

W testamencie mężczyzna przepisał pieniądze organizacjom charytatywnym pomagającym dzieciom - chorym, zmagającym się z biedą, niepełnosprawnością i tymi pozostawionymi bez opieki. Hojny dar zaskoczył zarówno darczyńców, jak i najbliższych Alana.

Zmarły 63-latek słynął z przesadnej oszczędności - swoje buty reperował taśmą klejącą, szukał przecen w sklepach spożywczych, a przyjaciół zabierał na obiad do barów szybkiej obsługi. Kochał samochody, ale praktycznie zawsze posiadał używane auta. 

Naiman w przeszłości był bankierem, ale przez ostatnie 20 lat pracował w stanowym Departamencie Pomocy Socjalnej i Opieki Zdrowotnej. Według AP zarabiał ponad 67 tys. dolarów rocznie i bardzo często zostawał po godzinach. 

Według Shashiego Karana, przyjaciela filantropa z czasów jego pracy w bankowości, 63-latek odziedziczył spory majątek rodzinny, a zarobione pieniądze odpowiednio inwestował, co przyniosło mu miliony na koncie.

Najbliżsi Alana podkreślają, że choć nie ożenił się i nie miał swoich dzieci, bardzo kochał najmłodszych i nie mógł pogodzić się z tym, jak wiele z nich cierpi. Przyjaciele podejrzewają, że wpływ na decyzję 63-latka o zgromadzeniu majątku dla organizacji charytatywnych mógł mieć jego starszy brat. Cierpiał on na niepełnosprawność intelektualną i zmarł w 2013 roku.

Obdarowani przez Naimana twierdzą w większości, że w ogóle go nie znało za życia. Jego charytatywny gest okazał się bardzo pomocny.

Dla przykładu 2,5 miliona dolarów przekazał na organizację, która pomaga w rozwoju dzieci urodzone przez matki uzależnione od alkoholu i narkotyków. Za te pieniądze Pediatric Interim Care Center spłaciło kredyt hipoteczny oraz kupiło nowy pojazd do transportu dzieci.

- Nigdy nam się nie śniło, że coś takiego kiedykolwiek nam się wydarzy. Żałuję, że nie mogłam go poznać. Chciałabym, żeby zobaczył dzieci, które chroni - powiedziała Barbara Drennen, założycielka Pediatric Interim Care Center. 

RadioZET.pl/AP/PTD

Oceń