Skromny pracownik społeczny po śmierci przekazał 11 milionów dolarów na rzecz dzieci

Redakcja
29.12.2018 13:44
USA. Pracownik społeczny Alan Naiman po śmierci przekazał 11 milionów dolarów na rzecz dzieci
fot. Star-Advertiser/Twitter, AP Photo/Ted S. Warren/East News

Pracownik socjalny z amerykańskiego Seattle zgromadził w ciągu życia 11 milionów dolarów. Po śmierci 63-latka jego majątek wsparł organizacji charytatywne. Rodzina i przyjaciele byli w szoku, gdy się dowiedziały o tajemnicy skromnie żyjącego mężczyzny.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Jak podała agencja AP, 63-letni Alan Naiman z amerykańskiego stanu Waszyngton zmarł na raka w styczniu tego roku. Po jego śmierci okazało się, że mężczyzna zgromadził ogromny majątek o wartości 11 milionów dolarów. 

W testamencie mężczyzna przepisał pieniądze organizacjom charytatywnym pomagającym dzieciom - chorym, zmagającym się z biedą, niepełnosprawnością i tymi pozostawionymi bez opieki. Hojny dar zaskoczył zarówno darczyńców, jak i najbliższych Alana.

Zobacz także

Zmarły 63-latek słynął z przesadnej oszczędności - swoje buty reperował taśmą klejącą, szukał przecen w sklepach spożywczych, a przyjaciół zabierał na obiad do barów szybkiej obsługi. Kochał samochody, ale praktycznie zawsze posiadał używane auta. 

Naiman w przeszłości był bankierem, ale przez ostatnie 20 lat pracował w stanowym Departamencie Pomocy Socjalnej i Opieki Zdrowotnej. Według AP zarabiał ponad 67 tys. dolarów rocznie i bardzo często zostawał po godzinach. 

Według Shashiego Karana, przyjaciela filantropa z czasów jego pracy w bankowości, 63-latek odziedziczył spory majątek rodzinny, a zarobione pieniądze odpowiednio inwestował, co przyniosło mu miliony na koncie.

Zobacz także

Najbliżsi Alana podkreślają, że choć nie ożenił się i nie miał swoich dzieci, bardzo kochał najmłodszych i nie mógł pogodzić się z tym, jak wiele z nich cierpi. Przyjaciele podejrzewają, że wpływ na decyzję 63-latka o zgromadzeniu majątku dla organizacji charytatywnych mógł mieć jego starszy brat. Cierpiał on na niepełnosprawność intelektualną i zmarł w 2013 roku.

Obdarowani przez Naimana twierdzą w większości, że w ogóle go nie znało za życia. Jego charytatywny gest okazał się bardzo pomocny.

Dla przykładu 2,5 miliona dolarów przekazał na organizację, która pomaga w rozwoju dzieci urodzone przez matki uzależnione od alkoholu i narkotyków. Za te pieniądze Pediatric Interim Care Center spłaciło kredyt hipoteczny oraz kupiło nowy pojazd do transportu dzieci.

- Nigdy nam się nie śniło, że coś takiego kiedykolwiek nam się wydarzy. Żałuję, że nie mogłam go poznać. Chciałabym, żeby zobaczył dzieci, które chroni - powiedziała Barbara Drennen, założycielka Pediatric Interim Care Center. 

Zobacz także

RadioZET.pl/AP/PTD