Trump skomentował wynik wyborów do Kongresu. Nazwał CNN "wrogiem ludu"

Redakcja
07.11.2018 19:23
USA. Wybory do Kongresu. Trump ostro skomentował wynik głosowania
fot. PAP/EPA/SHAWN THEW

Prezydent Donald Trump na konferencji prasowej w Białym Domu skomentował wyniki wyborów do Kongresu. Podkreślił, że widzi pole do współpracy z Demokratami, którzy odzyskali większość w Izbie Reprezentantów. Jednocześnie uznał śledztwo w sprawie ingerencji Rosji w wybory sprzed dwóch lat za niepotrzebne.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Prezydent Donald Trump powiedział, że wyborcy podczas wyborów środka kadencji odrzucili Demokratów ze względu na to, jak wyglądał proces zatwierdzania Bretta Kavanaugh na sędziego Sądu Najwyższego.

Kavanaugh, konserwatywny sędzia, który był nominowany do Sądu Najwyższego przez Trumpa, został oskarżony o molestowanie seksualne kilku kobiet. Przesłuchania w tej sprawie zdominowały proces zatwierdzania tej kandydatury.

Zobacz także

Komentując wybory środka kadencji, Trump podkreślił też, że do wygranej Republikanów przyczyniła się jego polityka i świetna kondycja gospodarki, oraz jego wysiłki na rzecz republikańskich kandydatów w tym głosowaniu.

Wyraził nadzieję, że będzie mógł współpracować z Demokratami w takich kwestiach, jak handel i gospodarka.

Trump oskarżył CNN

Prezydent odniósł się do ewentualnej współpracy w Kongresie USA demokratycznej większości w Izbie Reprezentantów z kontrolowanym przez Republikanów Senatem.

- Mam wiele wspólnego z Demokratami w (kwestiach dotyczących) infrastruktury i obydwie strony chcą (reformy) opieki medycznej - dodał Trump.

Zobacz także

Ostrzegł jednak Demokratów przed wszczynaniem dotyczących go śledztw w sprawach takich jak Russiagate: - Oni mogą grać w tę grę, ale my gramy w nią lepiej.

Trump oskarżył media o "nakręcanie agresji" w USA, nazwał telewizję CNN "wrogiem ludu", a sondaże tej sieci telewizyjnej "próbą uciszenia wyborców".

Prezydent USA nie odpowiedział na pytania korespondenta CNN o to, czy po przejęciu kontroli nad Izbą Reprezentantów przez Demokratów prezydent nie boi się dochodzenia w sprawie Russiagate.

Nazwał dziennikarza "okropną, nieuprzejmą osobą" i kazał mu odłożyć mikrofon.

Prezydent oświadczył, że nie zakończy śledztwa w sprawie ingerencji Rosjan w wybory w USA przed dwoma laty, które prowadzi prokurator specjalny Robert Mueller. Trump dodał, że mógł to zrobić wielokrotnie, bo "nie było zmowy" z Rosjanami. Podkreślił, że nie obawia się tego postępowania.

Trump odmówił odpowiedzi na pytanie, czy zamierza zwolnić prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości Jeffa Sessionsa i jego zastępcę, który nadzoruje bezpośrednio śledztwo Roberta Muellera. 

Gospodarz Białego Domu dodał, że podczas jego "bardzo, bardzo udanego" spotkania z prezydentem Rosji Władimirem Putinem rozmawiał o Ukrainie; na uwagę dziennikarza, że Rosja zaanektowała Krym, Trump odparł: - Obama pozwolił na to.

Trump podkreślił, że ma bardzo dobre relacje z Putinem i prezydentem Chin Xi Jinpingiem, a jego spotkanie z Putinem było sukcesem, a tylko media zrelacjonowały to inaczej.

Dodał, że nie planuje spotkania z Putinem w Paryżu, ale wysoko ocenia szczyt z jego udziałem w Helsinkach.

Zobacz także

Porażka Republikanów w Izbie Reprezentantów

We wtorkowych wyborach do amerykańskiego Kongresu Partia Demokratyczna przejęła od Republikanów kontrolę nad 435-osobową Izbą Reprezentantów, ale ci drudzy utrzymali większość w 100-osobowym Senacie, wynika z ogłoszonych do tej pory rezultatów.

Takie rozstrzygnięcie nie jest zaskoczeniem, gdyż wskazywała na to większość przedwyborczych sondaży i symulacji. Oznacza ono, że prezydentowi Donaldowi Trumpowi znacznie trudniej będzie przeforsowywać w Kongresie swój program, ale z drugiej strony nie było żadnej "niebieskiej fali" (niebieski to kolor Partii Demokratycznej), która według niektórych miała zalać Kongres.

Utrzymanie przez Republikanów Senatu znaczy również, że procedura impeachmentu prezydenta, o której czasem wspominali bardziej radykalni Demokraci, nie ma żadnych szans.

Partia Republikańska przystępowała do wyborów, mając większość w obu izbach Kongresu (dysponowała nią od wyborów z 2014 r.), ale biorąc pod uwagę bardzo polaryzujący społeczeństwo styl prezydenta oraz niezbyt wysoki - nieznacznie przekraczający 40 proc. - odsetek aprobaty dla jego działań, mało kto uważał, że jest ona w stanie obronić stan posiadania.

Według ogłoszonych dotychczas rezultatów Demokraci mają już 222 mandaty w Izbie Reprezentantów, czyli przekroczyli barierę 218, która jest potrzebna do większości, a Republikanie - 199.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD