Zamknij

Antypolski marsz na Ukrainie. „Lwów nie dla polskich panów”

Redakcja
04.03.2018 20:10
Antypolski marsz na Ukrainie. „Lwów nie dla polskich panów”
fot. PAP/EPA

Kilkaset osób przeszło w niedzielę ulicami Lwowa na zachodzie Ukrainy w marszu upamiętniającym rocznicę śmierci dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) Romana Szuchewycza. Akcja odbyła się pod antypolskimi hasłami — doniosły lokalne media.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Marsz zwołała nacjonalistyczna partia Korpus Narodowy. „Nasza ziemia — nasi bohaterowie!”, „Pamiętaj cudzoziemcze, że gospodarzem jest tu Ukrainiec!” — wykrzykiwali jego uczestnicy. „Miasto Lwów nie dla polskich panów” — głosił napis na jednym z transparentów.

— Jest to hasło związane ze skandaliczną ustawą, która została przyjęta w Polsce. [...] Nie występujemy przeciwko narodowi polskiemu, ale jesteśmy przeciwni populistycznym władzom Polski, które przyjęły tę skandaliczną ustawę. Dlatego wyszliśmy dziś na ulice, by pokazać, że Lwów jest miastem banderowskim i nikt nie będzie nam mówił, kogo mamy czcić — powiedział przedstawiciel Korpusu Narodowego Swiatosław Siryj, cytowany przez portal Zaxid.net.

Na Ukrainie niezadowolenie wywołała nowelizacja ustawy o polskim Instytucie Pamięci Narodowej (IPN), która dopuszcza m.in. wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów. W lutym parlament w Kijowie przyjął specjalne oświadczenie, w którym potępił nowelizację i uznał, że może ona wzmocnić nastroje antyukraińskie w Polsce.

Zobacz także

Roman Szuchewycz, ps. Taras Czuprynka, był działaczem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. W latach 1934-1937 więziono go za organizację zamachów na przedstawicieli polskich władz. Od 1943 roku był dowódcą Ukraińskiej Powstańczej Armii, która do 1945 roku dokonała masowych mordów na ok. 100 tys. Polaków z Wołynia i Galicji Wschodniej.

Szuchewycz dowodził UPA do swej śmierci. Zginął otoczony przez siły NKWD 5 marca 1950 roku w Biłohoroszczy koło Lwowa.

RadioZET.pl/PAP/DG