Pożar i zamieszki w więzieniu. Nie żyje 68 osób

Redakcja
29.03.2018 07:54
Wenezuela
fot. PAP/EPA

Co najmniej 68 osób poniosło śmierć w zamieszkach i pożarze, do których doszło w środę w areszcie śledczym w mieście Valencia w północnej Wenezueli — poinformowała wenezuelska prokuratura i świadkowie. Pożar został ugaszony.

— Prokuratura gwarantuje przeprowadzenie śledztwa w celu natychmiastowego wyjaśnienia tych bolesnych zajść, które pozostawiły kilkadziesiąt wenezuelskich rodzin w żałobie — oświadczył na Twitterze prokurator Tarek William Saab.

Rodziny zaatakowane gazem łzawiącym

Rodziny zatrzymanych, którzy czekali na wieści na zewnątrz aresztu, zostały rozpędzone gazem łzawiącym. Władze poinformowały ich na temat tego, co się stało dopiero późnym wieczorem w środę czasu lokalnego.

Przedstawiciel miejscowych władz Jesus Santander oświadczył, że stan Carabobo, którego Valencia jest stolicą, jest w żałobie po incydencie.

— Lekarze medycyny sądowej określają dokładną liczbę ofiar śmiertelnych — powiedział Santander. Dodał, że policjant, który został ranny w nogę, jest w stabilnym stanie, a strażacy ugasili pożar.

Więzienia są przepełnione

Organizacja pozarządowa Window to Freedom, która monitoruje warunki w wenezuelskich więzieniach, podała, że wstępne informacje wskazywały, że zamieszki zaczęły się, gdy uzbrojony więzień postrzelił funkcjonariusza w nogę. Krótko po tym wybuchł pożar, który szybko się rozprzestrzenił: zapaliły się m.in. materace w celach — pisze agencja Associated Press. Ekipy ratunkowe najwyraźniej musiały przebić się przez ścianę, aby uwolnić część więźniów.

Wenezuelskie więzienia są notorycznie przepełnione, osadzeni posiadają broń, w tym karabiny maszynowe i granaty, a także narkotyki, najczęściej zdobywane za pośrednictwem skorumpowanych strażników. Zamieszki, w których giną dziesiątki ludzi, również nie należą w tym kraju do rzadkości — zwraca uwagę agencja Reutera.

— Są ludzie, którzy siedzą w tych lochach [...], a władze nawet nie wiedzą, że oni istnieją, ponieważ nie mają odwagi tam wejść — wskazał lokalny działacz na rzecz praw więźniów, Humberto Prado.

RadioZET.pl/PAP/MP