Śmierć Polki w Wielkiej Brytanii. Z mieszkania dochodził płacz jej córki

Redakcja
23.07.2018 12:23
Śmierć Polki w Wielkiej Brytanii. Z mieszkania dochodził płacz jej córki
fot. Shutterstock

Tragedia w Wielkiej Brytanii. Ciało 23-letniej Polki znaleziono w jej mieszkaniu w Runcorn w hrabstwie Cheshire. Brytyjska policja prowadzi dochodzenie mające wyjaśnić okoliczności śmierci. 

23-letnia Agnieszka została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu w miejscowości Runcorn w hrabstwie Cheshire. Jej ciało odkryli robotnicy, którzy przyszli, aby naprawić usterkę w mieszkaniu. W mieszkaniu znajdowała się też 3-letnia córka kobiety, która głośno płakała. 

Śmierć Polki w Wielkiej Brytanii

Felernego dnia Agnieszka miała wybrać się na koncert ze swoi partnerem Markiem. Ostatecznie mężczyzna wybrał się na to wydarzenie bez 23-latki. Kobieta miała podejrzewać, że partner na koncert nie wybiera się z kolegami, a ze swoją kochanką. Para wymieniła ze sobą kilka wiadomości tekstowych, z których wynika, że posprzeczali się o to wyjście. Agnieszka miała domagać się, aby Marek wrócił do domu. Ten zdecydował, że noc spędzi u kolegi. 

Zobacz także

Jak podaje portal "Polish Express" następnego dnia kobieta została znaleziona powieszona w sowim mieszkaniu. Kobietę znaleźli robotnicy, którzy mieli naprawić w mieszkaniu drzwi balkonowe. Zaniepokoił ich głośny płacz dziecka. Dziewczynka powiedziała tylko "Tatuś jest w domu", kiedy robotnicy szukali wołali imię kobiety. 

Mężczyźni postanowili poszukać kobiety w sypialni. Nie chcieli jednak otwierać drzwi, gdyż bali się, że kobieta może być nieubrana. - Zadzwonili do wspólnego znajomego, który był Polakiem. Kiedy przyjechał, to wszedł do sypialni i wtedy odkryli, że Agnieszka jest martwa - powiedział sierżant David Wood z policji hrabstwa Cheshire cytowany przez portal "Polish Express". 

Raport toksykologiczny wykazał, że kobieta miała dwukrotnie przekroczony limit alkoholu we krwi. Asystentka koronera Jane Napret wyznała, że nie wierzy, że 23-latka chciała się zabić. Jej śmierć mogła być następstwem nieszczęśliwego wypadku. Śledczy badają sprawę. 

- Agnieszka chciała iść na ten koncert, ale reszta moich znajomym nie brała swoich partnerek więc powiedziałem jej, że sam pójdę. Mogła pomyśleć, że ją zdradzam i zadzwoniła do mnie, ale w tym samym momencie mój telefon się rozładował. Wypiłem 6 napojów energetycznych i wyszedłem z koncertu kierując się do domu mojego kolegi, gdzie zasnąłem - powiedział mężczyzna cytowany przez portal "Polish Express".

Para prowadziła firmę w Wielkiej Brytanii. Byli ze sobą 3 lata i mają 3-letnią córeczkę. 

RadioZET.pl/Polish Express/KM