Rada Bezpieczeństwa ONZ o kryzysie wokół Morza Azowskiego

Redakcja
26.11.2018 23:32
Wojna na Ukrainie. Kryzys na Morzu Azowskim. Rada Bezpieczeństwa ONZ potępiła działania Rosji
fot. PAP/EPA/JUSTIN LANE

Większość członków Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiła w poniedziałek Rosję za zatrzymanie dzień wcześniej trzech ukraińskich okrętów. Wśród nich znalazła się polska delegacja w Radzie. Natomiast rosyjski ambasador obwiniał stronę Ukraińską za zaognienie sytuacji w rejonie Morza Azowskiego.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Obie strony wezwano do rozwiązania konfliktu w drodze pokojowej poprzez dialog i negocjacje.

Rada Bezpieczeństwa odrzuciła wniosek Rosji o poświęcenie debaty pogwałceniu jej granic, czego miała się dopuścić Ukraina. Wbrew stanowisku Rosji do porządku obrad wprowadzono dyskusję nad skargą Ukrainy.

Zobacz także

Zdecydowana reakcja USA

Ambasador Ukrainy przy ONZ Wołodymyr Jelczenko nazwał rosyjską wersję wydarzeń manipulacją. Jak zapewniał, jego kraj zgodnie z obowiązującymi przepisami powiadomił Rosję o planowanym przepływie swych jednostek przez cieśninę.

Tezę o pogwałceniu granic Rosji określił jako „jawne kłamstwo i prowokację”. Ostrzegł, że rosnące napięcie zagraża międzynarodowemu pokojowi i bezpieczeństwu.

Ambasador USA przy ONZ Nikki Haley przypomniała, że przez ostatnie cztery lata społeczność międzynarodowa mocnym i w dużej mierze jednym głosem potępiała agresję Rosji wobec Ukrainy.

- Niedzielne oburzające naruszenie suwerennego terytorium ukraińskiego jest częścią rosyjskiego zachowania, które obejmuje aneksję Krymu i nadużycia wobec wielu Ukraińców na Krymie, a także podsycanie konfliktu, który pochłonął życie ponad dziesięciu tysięcy ludzi na wschodniej Ukrainie – wskazała.

Zaznaczyła, że ukraińskie okręty pływają między portami Ukrainy właśnie przez Cieśninę Kerczeńską. - Obydwa kraje korzystają z niej rutynowo, ale tym razem Rosja postanowiła temu zapobiec, blokując ukraińskie jednostki i otwierając ogień - dodała.

Uznała to za naruszenie prawa międzynarodowego i arogancki czyn, który społeczność międzynarodowa musi potępić i którego nigdy nie zaakceptuje. Zapewniła też, że jej kraj będzie wciąż wspierał ludność Ukrainy występującą przeciwko rosyjskiej agresji.

- W imię międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa Rosja musi natychmiast zaprzestać niezgodnego z prawem postępowania oraz szanować prawa i wolności żeglugowe wszystkich państw – apelowała Haley.

Zobacz także

Polski głos na forum Rady

Zastępca stałej przedstawiciel RP przy ONZ Mariusz Lewicki krytykował Rosję za kolejny przejaw lekceważenia prawa międzynarodowego i osłabienie wysiłków na rzecz osiągnięcia pokoju w Europie Wschodniej.

- Zdecydowanie potępiamy agresywne działania Rosji, wzywamy jej władze do poszanowania prawa międzynarodowego, a obydwie strony do powściągliwości w obecnej sytuacji, która może jeszcze bardziej zagrozić stabilności europejskiego bezpieczeństwa - oświadczył.

Zaakcentował, że Polska zdecydowanie popiera niepodległość, suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy w jej uznanych przez wspólnotę międzynarodową granicach oraz nie uznaje aneksji Krymu przez Rosję.

W zupełnie innym świetle przedstawił sytuację zastępca stałego przedstawiciela Rosji przy ONZ Dmitrij Polanski. Argumentował, że Ukraina chce uniknąć odpowiedzialności za to, co się stało, i obciążyć winą Rosję.

W jego opinii Ukraina zawczasu zaplanowała prowokację. Obwiniał USA o wspieranie władz w Kijowie, antyrosyjską retorykę oraz doprowadzenie do konfliktu między bratnimi krajami.

Polanski utrzymywał, że Rosja nie pragnie rozlewu krwi, lecz musi się bronić. Ukraina natomiast, przekonywał, nie jest zainteresowana pokojem i dialogiem.

Zastępczyni sekretarza generalnego ONZ Rosemary DiCarlo przyznała, że Narody Zjednoczone nie są w stanie niezależnie zweryfikować okoliczności incydentu. Podkreśliła, że obszar Morza Azowskiego historycznie uznawano zarówno za wody Ukrainy, jak i Federacji Rosyjskiej.

DiCarlo ponowiła wezwanie ONZ do konstruktywnego działania w celu przezwyciężenia impasu w negocjacjach dyplomatycznych, pełnego poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz zapobieżenia eskalacji, która może mieć nieprzewidziane konsekwencje.

Zobacz także

Kryzys na Morzu Azowskim

W niedzielę dwa kutry oraz holownik marynarki wojennej Ukrainy, które płynęły z Odessy do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, zostały ostrzelane, a następnie przejęte przez rosyjskie siły specjalne. Ukraina uznała te działania za akt agresji.

26 listopada ukraiński parlament zebrał się w trybie pilnym, by zatwierdzić dekret prezydenta Petra Poroszenki o ogłoszeniu stanu wojennego, który ma się zacząć w środę i trwać 30 dni.

- Stan wojenny na Ukrainie ma dotyczyć tylko obszarów położonych przy granicy z Rosją, Naddniestrzem oraz obwodów nad Morzem Czarnym i Azowskim – powiedział Poroszenko w parlamencie.

- Regulacje dotyczące stanu wojennego zostaną zastosowane tylko w przypadku rosyjskiej agresji lądowej i wkroczenia regularnych wojsk Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy poza granicami operacji (przeciwko prorosyjskim separatystom w Donbasie) na wschodzie kraju i Krymu – podkreślił szef państwa.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD