Kryzys Kerczeński - co powinieneś wiedzieć [5 FAKTÓW]

26.11.2018 17:27

Blokada i zatrzymanie ukraińskich statków przez Rosję znów zwróciła uwagę opinii publicznej na konflikt wokół Krymu i Donbasu. Kreml oskarżył Kijów o prowokację, władze Ukrainy chcą wprowadzić stan wyjątkowy, a społeczność międzynarodowa - w tym Polska - z niepokojem patrzy na nową odsłonę konfliktu. Zebraliśmy pięć najważniejszych faktów o kryzysie kerczeńskim. 

Wojna na Ukrainie. Stan Wojenny na Ukrainie. Co powinieneś wiedzieć. 5 faktów fot. PAP/EPA/SERGEY KOZLOV

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

1. Blokada i zatrzymanie statków - nowy etap w ukraińsko-rosyjskim konflikcie rozpoczął się w niedzielę 25 listopada. Trzy ukraińskie okręty zostały zatrzymane w drodze do Morza Azowskiego przez Cieśninę Kerczeńską.

To strategiczny punkt łączący anektowany w 2014 roku Krym z resztą Federacji Rosyjskiej. To jedyna droga morska łącząca porty w południowo-zachodniej Ukrainie, jak Mariupol, z akwenem Morza Czarnego.   

Zgodnie z umowami z 2003 r. Ukraina i Rosja uznają Morze Azowskie oraz Cieśninę Kerczeńską za swoje terytorium wewnętrzne, jednak państwa te nigdy nie dokonały delimitacji granicy na tych akwenach.

W niedzielę dwa ukraińskie kutry oraz holownik, które płynęły z Odessy do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, zostały ostrzelane, a następnie przejęte przez rosyjskie siły specjalne. Ukraina uznała te działania za akt agresji.

Władze Ukrainy nie mają oficjalnych informacji o tym, co dzieje się z 23 członkami załóg tych jednostek. Podczas zdarzenia rannych zostało sześciu ukraińskich marynarzy.

Warto podkreślić, że przez akcję w Cieśninie Kerczeńskiej ukraińska marynarka wojenna straciła nowe statki. Kuter "Berdiansk", zbudowany na bazie łodzi artyleryjskiej typu "Giurza-M", zwodowano w 2015 roku. Jeszcze młodszy jest statek "Nikopol", który też jest zmodyfikowaną wersją łodzi typu "Giurza-M", bo do służby wszedł w ubiegłym roku. Najstarszy w tej grupie jest holownik "Jani Kapu", który wszedł do służby jeszcze za czasów Armii Czerwonej w 1974 roku. 

Rosja oskarżyła ukraińskie jednostki o naruszenie granicy i wpłynięcie na rosyjskie wody terytorialne. Utrzymuje ona, że okręty ukraińskie nie zwróciły się do niej z wnioskiem o przepłynięcie przez Cieśninę Kerczeńską. Strona ukraińska podaje, że przekazała taki wniosek, ale nie otrzymała na niego odpowiedzi. Ponadto według strony ukraińskiej do incydentu doszło na wodach neutralnych.

2. Stan wojenny - incydent w Cieśninie Kerczeńskiej spotkał się z ostrą reakcją władz Ukrainy.

W nocy z niedzielę na poniedziałek została zwołana Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO), ciało doradcze przy prezydencie kraju Petro Poroszence. Podczas spotkania głowa ukraińskiego państwa zapowiedziano wniosek o wprowadzenie na terenie Ukrainy 60-dniowego stanu wyjątkowego. 

Według prezydenta Poroszenki ta decyzja nie wpłynie na ograniczenie swobód obywatelskich, nie oznacza wypowiedzenia wojny Rosji oraz nie wpłynie na planowane na marzec przyszłego roku wybory prezydenckie. Wniosek o wprowadzenie stanu wojennego musi zaakceptować jednoizbowy parlament Werchowna Rada - czyli Rada Najwyższa Ukrainy, który zebrał się w poniedziałek na nadzwyczajnym posiedzeniu. Deputowani zawnioskowali, aby stan wojenny ograniczyć z 60 do 30 dni.

Warto podkreślić, że de facto Ukraina toczy od czterech lat konflikt z Rosją - najpierw o Półwysep Krymski, który został zaanektowany przez Kreml w marcu 2014 roku oraz obwód ługański i doniecki na wschodzie Ukrainy.

Oficjalnie stroną w tym konflikcie są władze Ukrainy i miejscowi separatyści, który utworzyli dwie nieuznawane nieuznawane republiki ludowe, całkowicie uzależnione od rosyjskiego wsparcia militarnego i finansowego. Od wielu miesięcy linia frontu zmienia się nieznacznie, ale praktycznie codziennie dochodzi do ciężkich walk, w których giną żołnierze po obu stronach. 

W ocenie ekspertów wprowadzenie stanu wojennego po incydencie w Cieśninie Kerczeńskiej należy traktować jako akt polityczny, a nie rzeczywiste wypowiedzenie otwartej wojny przeciwko Rosji.  

3. Reakcja Polski - jeszcze w nocy z niedzieli na poniedziałek polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oświadczenie po zajęciu ukraińskich łodzi przez stronę rosyjską. 

"Z całą mocą potępiamy agresywne działania Rosji, wzywamy jej władze do poszanowania prawa międzynarodowego, a obie strony - do wstrzemięźliwości w obecnej sytuacji, która może zagrozić stabilności bezpieczeństwa europejskiego" - podkreślono w komunikacie.

Kilka godzin później prezydent Andrzej Duda rozmawiał telefonicznie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem. - Prezydent Ukrainy uznał i określił tę sytuację jako groźną i poważną dla Ukrainy. Zdaniem prezydenta Poroszenki działania Rosji wyczerpują znamiona aktu agresji, tak, jak definiuje to prawo międzynarodowe - powiedział szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski.

4. Napięcie na Ukrainie - po incydencie w Cieśninie Kerczeńskiej doszło do niepokojów pod rosyjskimi placówkami dyplomatycznymi w ukraińskich miastach.

Podczas spontanicznego zgromadzenia pod ambasadą rosyjską w Kijowie kilkaset osób przyniosło m.in. papierowe statki. Wrzucili także za ogrodzenie rosyjskiej placówki petardy i słoiki z czerwoną farbą. Podpalono również samochód z dyplomatycznymi tablicami rejestracyjnymi. Do podobnych doszło m.in. w poniedziałek także w Charkowie i Odessie.

Deklaracja o wprowadzeniu stanu wojennego przez prezydenta Poroszenkę również spotkała się z krytyką. Wspólny list wydali w poniedziałek byli prezydenci Ukrainy - Łeonid Krawczuk, Łeonid Kuczma i Wiktor Juszczenko - poddają pod wątpliwość inicjatywę Poroszenki. Ich zdaniem stan wojenny oznacza ograniczenie praw demokratycznego państwa. Zdaniem komentatorów tak zdecydowana reakcja głowy państwa może być sposobem na ratowanie jego pozycji przed kampanią wyborczą.

Na 31 marca przyszłego roku zapowiedziano głosowanie na nowego prezydenta Ukrainy, a Poroszenko według ostatnich sondaży nie może liczyć nawet na drugą turę - wyprzedza go była premier Julia Tymoszenko. Według władz Ukrainy kampania ma się zgodnie z planem rozpocząć w grudniu.

Ponadto napięcie na linii Kijów-Moskwa zbiegło się z serią blokad przejść granicznych. Ukraińscy właściciele samochodów na zagranicznych numerach rejestracyjnych zablokowali w niedzielę drogi dojazdowe do przejść granicznych z Polską. Kierowcy są niezadowoleni z najnowszych zmian w ukraińskim prawie. Dokładnie zaostrzenia zasad wwozu samochodów zarejestrowanych w krajach trzecich, które dotychczas - ze względu na luki prawne - były użytkowane bez zmiany numerów rejestracyjnych i uiszczania opłat skarbowych na terytorium Ukrainy. 

5. Reakcja międzynarodowa - Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg rozmawiał z Poroszenką o tej sprawie telefonicznie. Powodem był atak Rosji na okręty Ukrainy w Cieśninie Kerczeńskiej.

"Sekretarz generalny wyraził pełne poparcie NATO dla integralności i suwerenności terytorialnej Ukrainy, w tym jej praw nawigacyjnych na wodach terytorialnych na mocy prawa międzynarodowego" - podkreślił Sojusz w komunikacie po rozmowie. 

Na godz. 17 czasu polskiego zwołano pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie kryzysu na Ukrainie. 

"Potępiam użycie siły przez Rosjan na Morzu Azowskim. Władze rosyjskie muszą wydać ukraińskich marynarzy, okręty i powstrzymać się od dalszych prowokacji" - napisał na Twitterze Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej. 

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w poniedziałek, że działania Rosji w Cieśninie Kerczeńskiej, gdzie w niedzielę ostrzelane zostały okręty Ukrainy, były zgodne z prawem. Nie odpowiedział na pytanie, czy Rosja uważa zatrzymanych marynarzy za jeńców.

Rzecznik prezydenta Rosji nie udzielił dodatkowych wyjaśnień na temat współrzędnych geograficznych miejsca incydentu. - Nie mogę być gołosłowny, byłoby niewłaściwe z mojej strony dyskutowanie teraz o konkretnych współrzędnych geograficznych, tym bardziej w przypadku takiej prowokacji - oznajmił.

RadioZET.pl/PAP/PTD

Oceń