Intensywne walki o ważny port w Jemenie. Zagrożony jest szpital dziecięcy

Redakcja
06.11.2018 22:51
Wojna w Jemenie. Intensywne walki o miasto portowe al-Hudajda
fot. PAP/EPA/STRINGER

W Jemenie, pomimo apeli ONZ i Stanów Zjednoczonych, trwają ciężkie walki o portowe miasto al-Hudajda nad Morzem Czerwonym. W bitwie uczestniczą szyici Huti oraz międzynarodowa koalicją pod wodzą Arabii Saudyjskiej. W bezpośrednim zagrożeniu znalazł się szpital dziecięcy.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Huti przyznali, że w starciach stracili co najmniej 30 ludzi i kilkanaście wozów bojowych, a setki ich bojowników zostało rannych. Lokalne media donoszą również o trwających nalotach saudyjskiej koalicji na miasto i licznych ofiarach śmiertelnych wśród cywilów.

Wcześniejsze doniesienia mówiły o tym, że walki lądowe toczą się w rejonie lotniska i uniwersytetu, a siły lądowe saudyjskiej koalicji zbliżyły się na odległość 4 km od strategicznego portu w Al-Hudajdzie. Arabia Saudyjska i jej sojusznicy chcą zdobyć port, by odciąć Hutich od zaopatrzenia.

Zobacz także

Dzieci w bezpośrednim zagrożeniu

Zdaniem saudyjskiej koalicji port służy Iranowi do zaopatrywania Hutich w broń, w tym w rakiety wystrzeliwane w kierunku Arabii Saudyjskiej oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Organizacje humanitarne ostrzegają jednak, że zdobycie portu może doprowadzić do odcięcia ludności zamieszkującej tereny kontrolowane przez Hutich od zaopatrzenia w żywność. Według szacunków ONZ klęska głodu może objąć nawet 14 mln ludzi.

Jak alarmuje UNICEF - fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz dzieci - w ogniu walk o portowe miasto może ucierpieć szpital dziecięcy, położony na południu Al-Hudajdy. Według agencji AFP w placówce przebywa obecnie 59 dzieci, w tym 25 na oddziale intensywnej terapii. To jedyny wciąż działający szpital w okolicy, który z powodu walk znalazł się w bezpośrednim zagrożeniu. 

Organizacje humanitarne poinformowały tymczasem o tym, że tysiące mieszkańców Al-Hudajdy znalazło się w pułapce na południowych obrzeżach miasta.

Zobacz także

Ponad trzy lata wojny przyniosło kryzys humanitarny 

Walki w Jemenie zostały wznowione mimo apeli ze strony sekretarza stanu USA Mike'a Pompeo oraz sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa o zawieszenie broni i wszczęcie rozmów pokojowych.

31 października Mike Pompeo stwierdził, że powinny ustać zarówno ataki rakietowe wspieranych przez Iran rebeliantów Huti na Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie, jak i naloty lotnicze i bombardowania Jemenu dokonywane przez koalicję pod wodzą Arabii Saudyjskiej.

W piątek Antonio Guterres podkreślił, że powstała wyjątkowa okazja do rozpoczęcia rozmów pokojowych, i wezwał strony konfliktu do przezwyciężenia różnic i wszczęcia rozmów pod egidą ONZ. Natomiast w poniedziałek amerykański prezydent Donald Trump oskarżył Arabię Saudyjską o nieumiejętne korzystanie z kupionej od USA broni, czego skutkiem są liczne ofiary cywilne.

Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie nie ustosunkowały się dotąd do wezwań do rozmów pokojowych.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, gdy społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Alego Abd Allaha Salaha. Konflikt nasilił się, gdy w marcu 2015 roku interwencję w Jemenie rozpoczęła Arabia Saudyjska.

Według ONZ wojna w Jemenie pochłonęła od ponad trzech lat prawie 10 tys. ofiar i wywołała największy kryzys humanitarny na świecie.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/AFP/PTD