Wybory na Ukrainie. Kto skradnie polityczne show? [RELACJA Z KIJOWA]

31.03.2019 14:45
Wybory na Ukrainie 2019. Zełenski, Tymoszenko i Poroszenko oddali swój głos
fot. PAP/EPA/STEPAN FRANKO

Aż 83 centymetry mierzy karta do głosowania w wyborach na prezydenta Ukrainy. Nad Dnieprem trwa odliczanie do wieczoru wyborczego, który prawdopodobnie wskaże dwójkę kandydatów do drugiej tury. Ukraińcy w ojczyźnie i poza jej granicami głosują na swoich faworytów.

Kijów, po godzinie 10 przed południem. Przed jedną ze szkół podstawowych w dzielnicy Pozniaki nie widać kolejek. Ale drzwi prowadzące do pięciu miejscowych komisji wyborczych nie zamykają się ani na moment.

- Ludzie przychodzą od samego rana - mówi nam jeden z dwóch policjantów, który pilnuje porządku podczas głosowania. Poza stróżami prawa przebieg głosowania sprawdzają społeczni obserwatorzy. 

Każdy z zarejestrowanych wyborców (można głosować tylko w miejscu zamieszkania lub po wcześniejszym wpisie do rejestru w innym miejscu) otrzymuje długą jak płachta kartę. Na 83 centymetrach wypisane były nazwiska wszystkich 39 kandydatów na prezydenta Ukrainy.

Jednak sondaże z ostatnich tygodni szanse na dalszą walkę dawały tylko trojgu - komikowi Wołodymyrowi Zełenskiemu, obecnemu prezydentowi Petro Poroszence i byłej premier Julii Tymoszenko.

Ukraina wybiera prezydenta. O najwyższy urząd w państwie walczy 39 kandydatów

Najdłuższa karta wyborcza

Wielu Ukraińców robiło sobie pamiątkowe zdjęcie z najdłuższą kartą do głosowania w historii kraju i publikowali je później w mediach społecznościowych. O obywatelskim obowiązku nie zapomnieli również Ukraińcy mieszkający w Polsce. Do ambasady przy al. Szucha w Warszawie stali w długich kolejkach, aby oddać swój głos. 

Do godz. 11 czasu miejscowego (godz. 10 w Polsce) frekwencja wyniosła 16,8 proc. (dane z 81 spośród 199 okręgów wyborczych). Spacerom do urny wyborczej sprzyja słoneczna i bezwietrzna pogoda i aż 18 stopni Celsjusza w Kijowie.

Główni kandydaci przygotowali swoje sztaby w samym centrum Kijowa. Tymoszenko - w prywatnym muzeum "Duchowe Skarby Ukrainy" w pobliżu siedziby ukraińskiego MSZ, Poroszenko - Mystetskyi Arsenal przy historycznej i świętej dla wyznawców prawosławia Ławrze Perczerskiej, a Zełenski - w nowoczesnym centrum wystawienniczym "Parkowy".

W przeciwieństwie do polskich wyborów, sztaby głównych kandydatów działają przez cały dzień, a nie tylko na kilka godzin przy okazji ogłoszenia wstępnych wyników wyborów (exit poll). Na bieżąco informują o przebiegu głosowania. Na przykład politycy partii Tymoszenko - Ojczyzna (Batkwiszczyna) - alarmowali dziennikarzy o próbie agitacji na rzecz Poroszenki, która z powodu ciszy wyborczej jest niedozwolona do czasu zakończenia głosowania. 

Wybory na Ukrainie. Komik zostanie prezydentem? [5 FAKTÓW]

"Rozpoczyna się nowe życie"

Co więcej - sztaby prowadzą swoje centra telefoniczne, gdzie sympatycy danego kandydata mogą zgłosić nadużycia podczas głosowania. O przebieg wyborów nie martwił się Petro Poroszenko.

Jestem przekonany, że wybory będą świetnie zorganizowane, a wybór obywateli uszanowany. Jest to niezbędny warunek powrotu Ukrainy do rodziny narodów europejskich, ku naszemu członkostwu w UE i NATO i dla kontynuacji ważnych reform

Petro Poroszenko, prezydent Ukrainy

Zełenski, najbardziej przewidywalny z całej trójki czołowych kandydatów, w swoim stylu wyreżyserował dzień wyborczy. Przez całą niedzielę w jego sztabie zaplanowany jest program różnych wydarzeń, prowadzonych przez parę konferansjerów.

Na sam finał po godz. 20:30 - kiedy zostaną opublikowane pierwsze wyniki exit poll - pojawi się główny bohater wieczoru. Lider sondaży budzi największe zainteresowanie. W jego sztabie akredytowało się ponad 400 dziennikarzy.

Po oddaniu głosu Zełenski podkreślił filary swojego programu wyborczego, opartego w dużej mierze o populistyczne hasła. - Sądzę, że dziś rozpoczyna się nowe życie w naszym kraju. Rozpoczyna się nowe życie, normalne, bez korupcji, bez łapówek - wskazał aktor znany z serialu "Sługa narodu", gdzie od czterech lat wciela się w rolę... prezydenta Ukrainy. 

Z kolei była premier komentując niedzielne wybory, odniosła się do zmiany czasu jaka miała miejsce w nocy z soboty na niedzielę.

Dziś Ukraina przestawiła zegarki o godzinę do przodu na czas letni. Wierzę, że my również robimy krok ku rozwijającej się z sukcesem, kwitnącej, europejskiej Ukrainie. Wierzę, że dziś rozpoczyna się nowy, historyczny ruch Ukrainy do pokoju, rozwoju i szczęścia każdego człowieka.

Julia Tymoszenko, była premier

Żaden z przedwyborczych sondaży nie dawał ponad 50-procentowego poparcia liderom wyścigu o prezydenturę. Jeśli się one potwierdzą, to Ukraińcy znów pójdą do urn wyborczych 21 kwietnia. 

RadioZET.pl/PAP