Zamknij

"Byli w takim szoku, że ledwo mówili po polsku". Wstrząsająca relacja pielęgniarki

08.08.2022 13:56
katastrofa autokaru w Chorwacji
fot. PAP

- Ranni polscy pielgrzymi byli w takim szoku, że ledwo byli w stanie komunikować się we własnym języku - powiedziała w rozmowie z dziennikiem "Jutarnji list" Monika Lisowski, mająca polskie korzenie pielęgniarka z Chorwacji.

Pracująca na co dzień w Szpitalu Uniwersyteckim w Zagrzebiu pielęgniarka wspomniała, że kilka godzin po wypadku polskiego autokaru skończyła nocny dyżur, jednak ze względu na znajomość języka polskiego wróciła do szpitala, by pomóc w zajmowaniu się polskimi pielgrzymami.

- Gdy dotarłam do szpitala, znajdowało się tam sześć ofiar wypadku. Od razu spróbowałam nawiązać kontakt z trojgiem z nich - powiedziała Lisowski, której matka oraz mąż pochodzą z Polski.

Wypadek w Chorwacji. Wstrząsająca relacja pielęgniarki

W rozmowie z chorwackim dziennikiem pielęgniarka przywołała słowa polskich pacjentów: - Powiedzieli, że w momencie wypadku spali, a przytomność odzyskali dopiero, gdy autobus spadł i udało im się z niego wydostać. Dodała, że wielu z nich się nie znało, bo pochodzą z różnych miast Polski. - Inna pacjentka natychmiast po odzyskaniu świadomości zapytała o swoją siostrę - przekazała pielęgniarka.

12 osób zginęło, a 32 zostały ranne w wypadku polskiego autokaru w sobotę nad ranem na autostradzie na północ od Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.

Do wypadku doszło ok. godz. 5.40 na autostradzie A4 w położonym na północ od stolicy Chorwacji regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja.

Spośród 32 osób rannych, które przewiezione zostały do pięciu chorwackich szpitali, cztery osoby powróciły w nocy z soboty na niedzielę do kraju samolotem wraz z rządową delegacją, z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim na czele.

RadioZET.pl/ PAP

C