Zamknij

Zamach w Rosji. Pułk Azow wydał komunikat ws. zabójstwa Darii Duginy

PAP
22.08.2022 19:03

Ukraiński pułk Azow oświadczył w poniedziałek, że rzekoma zabójczyni Darii Duginy nie ma nic wspólnego z tą formacją. Azow zakwestionował dokument, który służby rosyjskie przedstawiły jako legitymację sprawczyni zamachu.

Daria Dugina
fot. HANDOUT/AFP/East News

Pułk Azow odrzuca zarzuty FSB ws. zabójstwa Darii Duginy. "Kobieta, której nazwisko i legitymację wojskową opublikowała FSB (...), nie ma nic wspólnego z pułkiem Azow i nigdy nie należała do naszego oddziału" - oświadczyli w komunikacie przedstawiciele tej formacji. 
 
Na konferencji prasowej w Kijowie przedstawiciele pułku Azow określili ustalenia FSB jako "fake (fałszywkę - przyp. red.), który wygląda bardzo komicznie". Zwracali uwagę, że kobieta na zdjęciu w opublikowanej legitymacji ma inny mundur, niż noszą członkowie tej formacji.

Zamach w Rosji. Pułk Azow wydał komunikat ws. zabójstwa Darii Duginy

 Wyrazili przypuszczenie, że FSB posłużyła się jakimś dokumentem znalezionym w okupowanym Mariupolu i przedstawia go jako legitymację członkini pułku Azow. Według reprodukcji legitymacja została wydana przez jednostkę nr 3057 ukraińskiej gwardii narodowej. 
 
- To stara legitymacja tej kobiety, leżąca gdzieś bądź zachowana w archiwum jednostki wojskowej nr 3057 w Mariupolu - mówili przedstawiciele Azowu. - Nie wszyscy, którzy służą w jednostce 3057 to żołnierze pułku Azow i ta kobieta nie jest żołnierzem pułku - zaznaczyli. 
 
Uznali, że zabójstwo Duginy i oskarżenia pod adresem pułku Azow mają za zadanie "przygotować opinię publiczną w Rosji" do procesu przetrzymywanych przez Rosjan jeńców wojennych - żołnierzy pułku Azow, którzy walczyli w zakładach Azowstal w Mariupolu. 
 
FSB oświadczyła w poniedziałek, niespełna dwa dni po śmierci Duginy, że "zbrodnię przygotowały i przeprowadziły ukraińskie służby specjalne". Jako osobę podejrzaną o wykonanie zamachu FSB wskazała Natalię Wowk, obywatelkę Ukrainy. Według FSB kobieta do Rosji wjechała razem z 12-letnią córką, a po zamachu opuściła ten kraj, wyjeżdżając z obwodu pskowskiego w Rosji na terytorium Estonii. 
 
29-letnia Dugina, córka i współpracowniczka Aleksandra Dugina, ideologa rosyjskiego imperializmu i zwolennika inwazji na Ukrainę, zginęła w sobotę wieczorem pod Moskwą, gdy na autostradzie eksplodował jej samochód. Dugin, jak podano po śmierci jego córki, w ostatniej chwili nie wsiadł z nią do samochodu, który potem eksplodował. Doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, Mychajło Podolak zapewnił w niedzielę, że Kijów nie ma nic wspólnego z tym zamachem, bowiem Ukraina "nie jest państwem terrorystycznym".

RadioZET.pl/PAP/oprac. AK