Zamknij

Rząd saudyjski wspierał terrorystów? Zaskakująca sugestia w raporcie FBI

12.09.2021 09:24
Zamachy na WTC. Raport FBI i wątek arabski
fot. AP/Associated Press/East News

FBI odtajniło w sobotę pierwszy dokument, dotyczący śledztwa w sprawie zamachów terrorystycznych w USA z 11 września 2001 r. Pojawiła się dająca do myślenia sugestia, jakoby w przygotowywaniu ataków mogli uczestniczyć współpracownicy Amerykanów z Arabii Saudyjskiej.

Rodziny ofiar zamachów na WTC z 11 września 2001 roku domagały się od prezydenta USA Joe Bidena odtajnienia dokumentu służb. Biden dekretem wykonawczym przychylił się do tych apeli.

Częściowo zredagowany 16-stronicowy dokument FBI nakreśla kontakty między porywaczami samolotów, które uderzyły w World Trade Center oraz Pentagon a saudyjskimi współpracownikami w USA. Stawia sugestię, niemniej nie ma dowodów na to, że rząd w Rijadzie był współwinny ataków, w których zginęło blisko 3 tysiące osób.

FBI ujawnia raport ws. zamachów na WTC. Zaskakująca sugestia

Arabia Saudyjska od dawna twierdzi, że nie odgrywała żadnej roli w atakach z 11 września 2001 roku. Ambasada Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie nie ustosunkowała się do raportu FBI, ale w komunikacie, wydanym 8 września, oświadczyła, że rząd w Rijadzie zawsze opowiadał się za przejrzystością w śledztwie w sprawie wydarzeń z 11 września 2001 r. i z zadowoleniem przyjmuje ujawnienie przez Stany Zjednoczone tajnych dokumentów, dotyczących ataków.

"Jak ujawniły wcześniejsze dochodzenia, w tym Komisja 9/11 i opublikowanie tak zwanych «28 stron», nigdy nie pojawiły się żadne dowody wskazujące, że rząd saudyjski lub jego urzędnicy mieli wcześniej wiedzę o ataku terrorystycznym lub byli w jakikolwiek sposób w to zamieszani" – napisano w oświadczeniu ambasady.

Reuters przypomina, że 15 spośród 19 porywaczy samolotów pochodziło z Arabii Saudyjskiej. Amerykańska komisja rządowa nie znalazła jednak żadnych dowodów na to, że Rijad bezpośrednio finansował Al-Kaidę, grupę chronioną wówczas przez talibów w Afganistanie. Otwarte pozostaje zatem pytanie, czy poszczególni urzędnicy saudyjscy mogli mieć wiedzę na temat planowanych ataków. Reuters pisze także, iż rodziny około 2,5 tys. zabitych i ponad 20 tys. osób, które doznały obrażeń w wyniku zamachów, firmy i różni ubezpieczyciele, pozwali Arabię Saudyjską o odszkodowanie liczone w miliardach dolarów. W oświadczeniu wydanym w imieniu organizacji 9/11 Families United, Terry Strada, której mąż Tom zginął 11 września, powiedziała, że dokument wydany przez FBI wyjaśnia wszelkie wątpliwości co do współudziału Arabii Saudyjskiej w atakach.

"Plan działania Al-Kaidy przy świadomym wsparciu rządu saudyjskiego"

"Teraz tajemnice Saudyjczyków zostały ujawnione i nadszedł już czas, aby Królestwo przyznało się do roli swoich urzędników w mordowaniu tysięcy ludzi na amerykańskiej ziemi" – napisano w oświadczeniu. Jim Kreindler, jeden z prawników krewnych ofiar, oświadczył po odtajnieniu raportu, że "wnioski z dochodzenia FBI potwierdzają argumenty, które przedstawiliśmy w sporze dotyczącym odpowiedzialności rządu saudyjskiego za ataki z 11 września". "Ten dokument, wraz z zebranymi do tej pory dowodami, określa plan działania Al-Kaidy w Stanach Zjednoczonych przy aktywnym, świadomym wsparciu rządu saudyjskiego" – napisał w oświadczeniu Kreindler.

Jak pisze agencja AP, w dokumencie jest również przywołany Fahad al-Thumairy, były akredytowany dyplomata w konsulacie saudyjskim w Los Angeles, który według śledczych przewodził jednej z frakcji ekstremistów w USA. Dokument FBI mówi, że analiza komunikacji wykazała siedmiominutową rozmowę telefoniczną w 1999 roku z telefonu Thumairy'ego na telefon rodzinny dwóch braci w Arabii Saudyjskiej, którzy zostali przyszłymi więźniami więzienia Guantanamo na Kubie.

RadioZET.pl/PAP