Zamknij
Zamieszki w Rotterdamie
6 Zobacz galerię
fot. PAP/EPA/Killian Lindenburg

Około północy udało się uspokoić sytuację w centrum Rotterdamu po zamieszkach, do których doszło w piątek wieczorem. Policja użyła broni - strzelano do agresywnych demonstrantów, protestujących przeciw zaostrzeniu restrykcji w walce z COVID-19. Rannych zostało siedem osób.

Zamieszki w Rotterdamie w Holandii. Przeciwnicy obostrzeń, nałożonych przez rząd Holandii w sobotę 13 listopada, wzniecali w piątek burdy na ulicach tego miasta.

Służby zareagowały w najostrzejszy możliwy sposób. Demonstracja zamieniła się w istne pole walki. "To była orgia przemocy" – powiedział na konferencji prasowej burmistrz miasta Ahmed Aboutaleb.

Zamieszki w Rotterdamie. "Orgia przemocy" [WIDEO]

Centrum Rotterdamu zamieniło się w regularne pole bitwy między uczestnikami nielegalnej demonstracji przeciw ograniczeniom wprowadzonym w związku z pandemią COVID-19 a policją. W pewnym momencie sytuacja wymknęła się spod kontroli. Protestujący zaatakowali funkcjonariuszy ciężkimi fajerwerkami i obrzucili ich kamieniami

W mediach społecznościowych opublikowano filmy, na których widać jak agresywni demonstranci biją się z policjantami. Spalonych zostało kilka radiowozów. Rzecznik lokalnej policji potwierdził, że funkcjonariusze użyli broni. Nie jest jasne czy strzelali gumowymi kulami, czy też ostrą amunicją. Zdementował jednak pogłoski o ofiarach śmiertelnych.

Burmistrz Rotterdamu poinformował natomiast dziennikarzy, że rannych zostało siedem osób, wśród nich policjanci, dziennikarz i demonstranci. "Wandale stawiali barykady, podpalali pojazdy, atakowali funkcjonariuszy" – wyliczał Aboutaleb dodając, że nie jest zdziwiony, że "policja została zmuszona do samoobrony". 

RadioZET.pl/PAP - Andrzej Pawluszek