Rząd francuski nie zakazuje protestu. Ale apeluje do "żółtych kamizelek" o rozsądek

Redakcja
13.12.2018 17:53
Rząd francuski nie zakazuje protestu. Ale apeluje do "żółtych kamizelek" o rozsądek
fot. ABACA/Abaca/East News/Rafael Yaghobzadeh

- Na tym etapie francuski rząd nie zdecydował się na zakazanie manifestacji, zapowiedzianych przez "żółte kamizelki" na sobotę, ale po wydarzeniach w Strasburgu apeluje o rozsądek i powstrzymanie się od demonstracji - poinformował rzecznik rządu Benjamin Griveaux.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

- Teraz, gdy gniew został już wyrażony i wysłuchany przez rząd, który na to odpowiedział, prosimy was o zachowanie odpowiedzialności w sobotę i niemanifestowanie - powiedział w czwartek Griveaux w telewizji Cnews, kierując te słowa do "żółtych kamizelek".

Zobacz także

- W tym momencie nie zdecydowaliśmy się zakazywać demonstracji, które odbywają się w soboty" w całej Francji - powiedział, oceniając, że łatwo byłoby ich zakazać, ale nie powstrzymałoby to "ludzi, którzy chcą rozbijać (witryny), zdobyć łupy przed wyjściem na ulice".

"Ruch powinien się skończyć"

Minister sprawiedliwości Nicole Belloubet oceniła w środę, że "ruch powinien się skończyć", biorąc pod uwagę "dramatyczne wydarzenie" w Strasburgu i "odpowiedzi udzielone przez prezydenta republiki" na roszczenia "żółtych kamizelek".

- Nie do nas należy stwierdzenie, czy ruch powinien się zatrzymać, czy nie - stwierdził z kolei Griveaux, oceniając, że "na stole znalazło się wystarczająco dużo, by umożliwić otwarcie dialogu".

Zobacz także

Przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Richard Ferrand uważa, że "żółte kamizelki", które "teraz, gdy ruch się zatrzymuje", powinny wziąć pod uwagę "energiczne reakcje" władzy wykonawczej na podstawowe dla ruchu roszczenia dotyczące siły nabywczej.

- Naprawdę uważam, że teraz konieczne jest zatrzymanie ruchu, aby przejść do budowy nowego francuskiego modelu - powiedział Ferrand w radiu France Inter.

Protesty "żółtych kamizelek"

Protesty oddolnego ruchu "żółtych kamizelek", rozpoczęte 17 listopada, pierwotnie koncentrujące się na żądaniu odstąpienia rządu od podwyżki podatku paliwowego, po przystaniu przez Paryż na ten postulat, nie ustały. Manifestanci zaczęli domagać się m.in. zmian w polityce społecznej i ustąpienia z urzędu prezydenta Emmanuela Macrona.

Zobacz także

W poniedziałek francuski prezydent ogłosił decyzje mające uśmierzyć kryzys. Obiecał podniesienie zagwarantowanej płacy minimalnej (SMIC) o 100 euro miesięcznie od stycznia 2019 roku, cofnięcie wzrostu składki na ubezpieczenia społeczne dla emerytów otrzymujących poniżej 2000 euro miesięcznie oraz zwolnienie od nowego roku wynagrodzenia za godziny nadliczbowe ze składek i podatków.

Starając się pokazać, jak odpowiada na żądania "żółtych kamizelek", prezydent w środę nie zmienił zaplanowanych na ten dzień zajęć - pisze agencja AP. Uczestniczył w posiedzeniu gabinetu i prowadził rozmowy z szefami wielkich firm, zachęcając ich do przyznania pracownikom zwolnionej z podatku rocznej premii.

Trzy badania opinii publicznej przeprowadzone w sieci po wystąpieniu Macrona przez instytuty Odoxa, Opinionway i Elabe pokazują, że sympatia większości badanych jest nadal po stronie "żółtych kamizelek", choć według AP wydaje się, że maleje w porównaniu z poprzednimi tygodniami.

RadioZET/PAP/JZ