Zamknij

Kolejny odlot rosyjskiej propagandy. "Polacy by na tym skorzystali"

28.11.2022 10:48

Można się dogadać z Węgrami, Polakami, Amerykanami, a nawet z pingwinami z Antarktydy, ale nie z Ukraińcami - mówił politolog Rościsław Iszczenko w programie Siergieja Mardana. Rosyjscy propagandyści zgodzili się również, że "Ukraina powinna zostać wymazana z map świata".

Rosyjska propaganda
fot. @JuliaDavisNews/Twitter (screenshot)

Wojna w Ukrainie to topowy temat kremlowskiej propagandy, która pełnoskalową inwazję wojsk Władimira Putina nazywa "operacją specjalną". Pseudodziennikarze i eksperci na usługach Kremla uzasadniają zbrodnie wojenne oraz dehumanizują Ukraińców. Kontrowersyjne słowa padły w programie Siergieja Mardana z "Komsomolskajej Prawdy".

Jednym z jego gości był politolog Rościsław Iszczenko, który od lat wypowiada kontrowersyjne tezy. - Uważam, że należy dołożyć wszelkich starań, aby nie pozostało po nich (Ukraińcach - red.) nawet wspomnienie - mówił. Wtórował mu Mardan: - Nawet Polacy by skorzystali, gdyby Ukraina nie istniała. Byłoby dużo spokojniej dla wszystkich.

Wojna w Ukrainie. Rosyjska propaganda uderza w Ukraińców

Fragmenty programu Mardana na Twittera wrzuciła amerykańska dziennikarska Julia Davis, która monitoruje rosyjskie media. Iszczenko twierdził, że Ukraina nie jest w stanie prowadzić żadnych rozmów pokojowych. - Można się dogadać z Węgrami, Polakami, Amerykanami, a nawet z pingwinami z Antarktydy, ale nie z Ukraińcami - komentował politolog.

W dodatku Mardan mówił, że Rosja ma za sobą "30 lat pokojowego współistnienia", co stoi w sprzeczności z wojnami czeczeńskimi i agresją na Gruzję w 2008 r. Jego zdaniem "Rosja to imperium", które od czasu do czasu "prowadzi wojnę z barbarzyńcami".

Iszczenko powiedział Mardanowi, że Ukraina powinna zniknąć z mapy świata, a pamięć o narodzie ukraińskim należy wymazać. Jednocześnie gospodarz programu przytoczył słowa rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, który stwierdził, że celem "operacji specjalnej" nie jest zmiana władz w Kijowie.

loader

RadioZET.pl/Julia Davis/Twitter