Zamknij

Konwój "Wyborczej" ostrzelany. "Huk i gwałtowne wstrząsy"

21.11.2022 14:40

Konwój humanitarny "Gazety Wyborczej" został ostrzelany we wschodniej Ukrainie. W miejscowości Dworiczna w obwodzie charkowskim do pojazdów, które wiozły najpotrzebniejsze przedmioty dla mieszkańców regionu, strzelał czołg.

Konwój humanitarny
fot. AP Photo/Visar Kryeziu/East News (ilustracyjne), @czuchnowski/Twitter (screenshot)

Wojna w Ukrainie każdego dnia przynosi kolejne ofiary oraz rodziny, które pozostają bez podstawowych środków do życia. Mieszkańcom Ukrainy pomagają organizacje pozarządowe - krajowe, jak i zagraniczne. Jeden z takich konwojów, przy wsparciu czytelników, przygotowała "Gazeta Wyborcza".

Jak podał dziennik w poniedziałek, do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło 14 listopada. Wówczas konwój znajdował się w miejscowości Dworiczna w obwodzie charkowskim. "Wychodzimy z pojazdów, przygotowujemy się do rozdawania paczek, ale przerywa nam huk i gwałtowne wstrząsy. Pociski padają blisko, czuć podmuch (kilku ludzi się wywraca) i zapach prochu. Pędzimy do piwnicy służącej tu za schron" - relacjonował dziennikarz "Wyborczej" Wojciech Czuchnowski.

Konwój "Wyborczej" ostrzelany w Ukrainie

Jak dodał, tak bliskiego ostrzału nie spodziewali się nawet towarzyszący konwojowi żołnierze. "Konsultują się przez radio. Jak mówią, strzela do nas czołg z odległości ok. 2 km" - dodał Czuchnowski. Wyjaśnił, że czołg miał utrudnione celowanie z powodu budynków i drzew. 

"Czołg ciągle musi się przemieszczać, by sam nie został namierzony. Pozycję zmienia po każdych czterech strzałach. Udaje mu się dwa razy bezpośrednio trafić w budynek, za którym się chronimy. Gdyby mógł swobodnie celować, po prostu by go zburzył i dobrał się – jeśli nie do nas (piwnica ma gruby strop), to do naszych pojazdów" - relacjonował dziennikarz.

W samochodach z konwoju były powbijane szyby i uszkodzona karoseria. "W pierwszym busie jeden przeszedł przez zagłówek kierowcy. Minutę wcześniej na tym miejscu siedział Wojciech Kądziołka, rzecznik prasowy firmy InPost, która dała na ten wyjazd trzy busy i który pojechał razem z nami" - relacjonował Czuchnowski.

Jak podał dziennik, ostrzelany w Dworicznej konwój był drugą częścią listopadowego transportu humanitarnego zorganizowanego przez "Wyborczą". Czytelnicy wpłacili na ten cel ponad 183 tys. zł. Kupiono za to żywność, chemię gospodarczą, tysiące świec, ciepłe ubrania, buty oraz bieliznę termoaktywną. 

loader

RadioZET.pl/Wyborcza.pl