Zamknij

Kreml zlecil sondaż ws. wojny. Jego wyniki mogą zaniepokoić Putina

30.11.2022 17:33

55 proc. Rosjan opowiada się za negocjacjami z Ukrainą, a tylko 25 proc. za kontynuowaniem wojny - poinformował w środę niezależny rosyjski portal Meduza, powołując się na wyniki niejawnego badania opinii publicznej przeprowadzonego na zlecenie Kremla.

Putin
fot. PAP/EPA

Władimir Putin nie chce, by obywatele Rosji sprzeciwiali się wojnie w Ukrainie. W czwartek wejdzie w życie nowelizacja ustawy o agentach zagranicznych, która ma posłużyć do zapobiegania sprzeciwowi wobec "operacji specjalnej" (tak Rosjanie określają inwazję na naszych wschodnich sąsiadów).

Dodatkowo minister obrony Siergiej Szojgu zapowiedział zwiększenie wydatków na armię. Plan zamówień obronnych na 2023 roku ma wzrosnąć aż o 50 proc. Czy to przekonuje Rosjan do poparcia działań militarnych swoich władz?

Kreml zlecił sondaż. Większość Rosjan chce zakończenia wojny

Okazuje się, że niekoniecznie. Z niejawnego sondażu, przeprowadzonego przez Federalną Służbę Ochrony - do którego dotarł niezależny portal Meduza - wynika, że 55 proc. Rosjan opowiada się za negocjacjami z Ukrainą, a tylko 25 proc. za kontynuowaniem wojny.

Odsetek zwolenników pokoju podwoił się w ciągu sześciu miesięcy - napisała Meduza. Takie badania opinii publicznej są zlecane przez Kreml i przeznaczone wyłącznie do użytku wewnętrznego.

Dane te są w dużej mierze zbieżne z wynikami październikowego sondażu Centrum Lewady, jedynego dużego niezależnego ośrodka socjologicznego w Rosji. W raporcie Lewady 57 proc. respondentów było "za" i "raczej za" rozmowami pokojowymi, 27 proc. było "za" i "raczej za" kontynuacją działań wojennych - zaznaczyła Meduza.

Portal podkreśla, że spadek zwolenników kontynuacji prowadzenia wojny spowodowany jest najprawdopodobniej niepowodzeniami na froncie i porażką mobilizacji ogłoszonej przez Putina. Podobnego zdania są Denis Wołkow, dyrektor Centrum Lewady oraz opozycyjny socjolog Grigorij Judin.

Media w Rosji mają "skupić się na pozytywnym przekazie"

Judin dodał, że jesienią Rosjanie stanęli w obliczu "zniszczenia życia codziennego i poczucia zagrożenia" i nie wykluczył możliwości protestów antywojennych - napisała Meduza. "Potencjał protestu w Rosji jest już bardzo duży. [...] Być może rozpoczną się już niedługo" - dodano.

Źródła Meduzy zbliżone do Kremla twierdzą natomiast, że same władze nie bardzo wierzą, że w najbliższym czasie w Rosji dojdzie do powszechnych protestów antywojennych. Informatorzy przyznają jednak, że "w tej chwili najlepiej nie podgrzewać sytuacji i niepotrzebnie nie drażnić ludzi". Państwowe media otrzymały już zalecenia, by "nie uwypuklać kwestii wojny" i skupić się na "bardziej pozytywnym przekazie".

Analityk polityczny Władimir Gelman twierdzi, że zmiana stosunku Rosjan do wojny raczej nie skłoni władz rosyjskich do negocjacji z Ukrainą. Wszystko wskazuje na to, że strona rosyjska "nie jest gotowa na żadne ustępstwa", a "perspektywy negocjacji zależą od przebiegu działań wojennych, a nie od opinii ankietowanych" - podkreśliła Meduza.

Portal Meduza przypomniał, że w opinii większości jego ekspertów Putin nie jest gotowy zrezygnować z roszczeń do ukraińskich terytoriów, a swoimi aluzjami o negocjacjach próbuje jedynie kupić czas na przygotowanie nowej ofensywy. Według źródeł Meduzy zbliżonych do Kremla Putin nie zrezygnował ze swoich planów - a nowa fala mobilizacji spodziewana jest w Rosji tej zimy, lecz nie wiadomo, na jaką skalę zostanie przeprowadzona.

loader

RadioZET.pl/PAP