Oceń
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Frans Timmermans mówił, że rządzący w Polsce wykorzystują argument demokracji, nie zważając przy tym na rządy prawa. Gdy z jego ust padło porównanie Polski do dyktatur lat 30. włącznie z nazizmem, rozpętała się awantura.
Nagonka na polskich sędziów za przyjazd do Brukseli jest nie do przyjęcia, a kilka lat temu byłoby to niewyobrażalne. To jest argument, który był wykorzystywany przez dyktatorów w latach 30. w Europie. Pozwólcie, że przypomnę, że każde podłe orzeczenie nazistowskich sądów było oparte na prawie. Były one w fundamentalnej sprzeczności z praworządnością, prawami podstawowymi, ale były oparte na prawie
Momentalnie zareagował europoseł PiS, były wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Uznał, że te słowa dyskwalifikują Timmermansa, a takich porównań nie doczekał się nawet w polskim Sejmie.
Po czymś takim Timmermans powinien się podać do dymisji. Takie porównanie obecnego demokratycznego rządu do zbrodniczego reżimu nazistowskiego, który ma na koncie tyle milionów ludzkich istnień, pokazuje jego miałkość intelektualną
Po raz kolejny przyrównał polski wymiar sprawiedliwości do tych w Niemczech, Austrii i Czechach, gdzie na trzecią władzę wpływ ma władza wykonawcza.
Jeszcze ostrzej odniosła się do Timmermansa Beata Kempa (PiS). Zdaniem europosłanki Holender prezentuje podejście znane z minionej w Polsce epoki.
Przeżyliśmy komisarzy komunistycznych, przeżyjemy i pana
Po wszystkim powiedziała dziennikarzom, że Timmermans „nienawidzi Polski i nie ma żadnych kwalifikacji na pełnienie funkcji komisarza”.
RadioZET.pl/PAP/Twitter
Oceń artykuł