Zamknij

Prezydent USA w orędziu o Afganistanie. "Naszym celem nie było budowanie narodu"

16.08.2021 22:12

Prezydent USA Joe Biden w orędziu o sytuacji w Afganistanie bronił swojej decyzji o wycofaniu wojsk amerykańskich z tego kraju. Podkreślił, że celem operacji militarnej USA nie było "budowanie narodu", a zapobiegnięcie kolejnym atakom terrorystycznym.

Joe Biden
fot. AP Photo/Evan Vucci/East News

Afganistan od niedzieli znajduje się pod kontrolą talibów. Sunniccy fundamentaliści 15 sierpnia przejęli kontrolę nad stolicą kraju Kabulem. Dotychczasowy prezydent państwa Aszraf Ghani wyjechał w niedzielę do Tadżykistanu. Jedyną drogą ewakuacji z Afganistanu została droga powietrzna (talibowie kontrolują wszystkie lądowe przejścia graniczne). Na lotnisku w Kabulu w poniedziałek zapanował chaos. Tłum próbował dostać się do samolotów m.in. amerykańskiej armii ewakuujących obywateli USA. Zginęło co najmniej 8 osób.

Wojska Stanów Zjednoczonych opuściły Afganistan 2 lipca, po prawie dwudziestu latach obecności wojskowej w tym kraju. Ta decyzja przechyliła szalę na korzyść talibów, którzy sukcesywnie w ostatnich tygodniach odbijali z rąk afgańskiej administracji kolejne prowincje. W odpowiedzi na gwałtowne wydarzenia w Kabulu prezydent USA Joe Biden przerwał swój urlop w Camp David i wieczorem w poniedziałek wrócił do Waszyngtonu, aby wygłosić orędzie do narodu.

Orędzie Joe Bidena o Afganistanie

- Weszliśmy do Afganistanu w 2001 roku z jasnymi celami - powiedział prezydent Biden. Przypomniał zamachy z 11 września 2001 r. i schwytanie Osamy Bin Ladena. Powiedział, że celem misji wojskowej USA w Afganistanie "nigdy nie było budowanie narodu" i demokracji, a polegała ona tylko na zapobiegnięciu kolejnym atakom terrorystycznym. Prezydent USA bronił swojej decyzji o wycofaniu wojsk amerykańskich. 

- Nasi żołnierze nie mogą ginąć w wojnie, w której nie chcą walczyć sami Afgańczycy - wyjaśnial Biden, obciążając dotychczasowe władze Afganistanu o poddanie się praktycznie bez walki talibom. - Ile jeszcze naszych synów i córek musielibyśmy wysłać do walki w wojnie domowej w Afganistanie - pytał Biden.

Przemawiając z Białego Domu prezydent przyznał, że był zaskoczony szybką klęską afgańskich władz, lecz - jak to ujął - USA nie mają interesu w "walce w cudzej wojnie domowej". - Kiedy ubiegałem się o prezydenturę, obiecałem Amerykanom, że zakończę nasze zaangażowanie wojskowe w Afganistanie. To było trudne i nieuporządkowane - i tak, dalekie od perfekcji - dotrzymałem tego zobowiązania - powiedział Biden.

- Jestem prezydentem USA. Nie przekażę tego kolejnemu prezydentowi. Nie żałuję swojej decyzji, by zakończyć operację w Afganistanie. Nie mogę prosić naszych żołnierzy, by walczyli w wojnie innego kraju. Nie tego chcą Amerykanie - podkreślał Biden. Jednocześnie ostrzegł talibów przed natychmiastową reakcją USA, jeśli będą utrudniać akcję ewakuacji obywateli amerykańskich z Afganistanu i ich sojuszników lub dopuszczą się ataków.

W kwestii Afganistanu prezydent USA w ostatnich dniach dotąd ograniczał się jedynie do wydania w sobotę oświadczenia, w którym poinformował o wysłaniu dodatkowych żołnierzy do zabezpieczenia ewakuacji na lotnisku w Kabulu. Przekazał również, że przedłużenie pobytu amerykańskich żołnierzy w kraju o rok czy o pięć "nie zrobiłoby żadnej różnicy, jeśli afgańskie wojsko nie jest w stanie utrzymać kontroli nad własnym krajem".

Dodał, że umowa zawarta przez jego poprzednika Donalda Trumpa z talibami postawiła go w sytuacji, w której do wyboru miał albo całkowite wycofanie sił USA z Afganistanu, albo wysłanie tam kolejnych.

RadioZET.pl/PAP/Reuters