Zamknij

Rosja gromadzi sprzęt wojskowy niedaleko polskiej granicy. Kolejarze alarmują

29.11.2022 08:17

Rosja przerzuciła na Białoruś transport sprzętu wojskowego - w tym 15 rakietowych systemów przeciwlotniczych Tor-M2 - który docelowo trafi pod Baranowicze - poinformował w poniedziałek niezależny portal Zerkalo.io. Baranowicze leżą w sąsiadującym z Polską obwodzie brzeskim.

Rosyjskie wojska szykujące się do inwazji na Ukrainę
fot. Russian Defense Ministry Press Service/Associated Press/East New/Rosyjskie wojska kilka dni przed inwazją na Ukrainę, 15 lutego 2022 r.

Portal Zerkalo.io powołuje się na doniesienia opublikowane na serwisie Telegram, na kanale Belzhd_live, publikującym doniesienia z branży kolejowej. Kanał ten podał, że drogą kolejową dotarł w poniedziałek na Białoruś duży eszelon ze sprzętem wojskowym. Prócz co najmniej 15 systemów rakietowych Tor-M2 przewieziono dziesięć jednostek sprzętu inżynieryjnego. 
 
Skład ze sprzętem wyjechał ze stacji kolejowej Jejsk w Kraju Krasnodarskim na południu Rosji, a w poniedziałek przybył do Orszy, na wschodzie Białorusi. Eszelon - według kolejarzy - zmierza do stacji kolejowej Lesnaja na południowy zachód od Barnowicz. Zerkalo.io cytując doniesienia Belzhd_live podaje, że nie jest to ostatni transport systemów Tor-M2 przewożony na Białoruś. Zaznacza, że we wrześniu kolejarze informowali o przygotowaniach kolei do masowego przyjmowania składów z Rosji.

Rosja przerzuca na Białoruś sprzęt wojskowy

"Wydaje się, że Kreml chce wykorzystać fakt przemieszczenia rosyjskich sił na terytorium Białorusi w charakterze operacji dezinformacyjnej wymierzonej w Zachód i Ukrainę" - czytamy w najnowszej analizie amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW). Ma to skoncentrować siły ukraińskie wokół Kijowa, by nie mogły być wykorzystywane na wschodzie i południu Ukrainy. 
 
Przerzucenie w listopadzie rosyjskich sił na Białoruś ma zwiększać potencjał szkoleniowy rosyjskiej armii, a nie służyć prowadzeniu walk z tego terytorium - dodają analitycy. Podkreślają, że możliwości szkoleniowe w wojsku rosyjskim spadły m.in. w związku z tym, że w działaniach zbrojnych zginęło wielu instruktorów. W ocenie ISW jest mało prawdopodobne, by do ataku na Ukrainę zostały wykorzystane białoruskie siły.

ZOBACZ TAKŻE: Groźby w telewizji Putina. "Polska zostanie wchłonięta do rosyjskiego domu"

Alaksandr Łukaszenka w ostatnich dniach wzywał Ukrainę do wznowienia rozmów z Rosją. - Przywódca Białorusi mówi to, czego Putin nie chce powiedzieć - rozmowy na tym etapie wojny pozwoliłyby Rosjanom zyskać czas na odbudowę armii. Tylko, że nikt tych apeli Łukaszenki nie bierze poważnie - ocenił w rozmowie z Radiem ZET Igor Loban były funkcjonariusz białoruskiego Komitetu Śledczego.  

- Łukaszenka obawia się o siebie - po nagłej śmierci ministra spraw zagranicznych podobno wymienił kucharzy. Nie zmienia to faktu, że wciąż jest pionkiem na putinowskiej wojennej szachownicy. I tak naprawdę nie wiemy, co siedzi w głowie jednego i drugiego - uważa Igor Loban. - Na razie te jednostki rosyjskie zmobilizowanych są szkolone na Białorusi, później wyjeżdżają w stronę Donbasu. Ale nic nie przeszkadza, aby jutro rzucić tych ludzi przez granicę białorusko-ukraińską - dodał rozmówca Radia ZET.

loader

RadioZET.pl/PAP