Zamknij

Prof. Andrzej Matyja: Kościoły powinny być zamknięte w czasie Wielkanocy

Jakub Plecha
26.03.2021 16:53

Ogłoszone obostrzenia nie wystarczą do zahamowania liczby zachorowań na koronawirusa. Te są dziurawe jak sito - mówi w Radiu ZET prof. Andrzej Matyja. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej uważa, że kościoły powinny być zamknięte w czasie świąt Wielkanocnych. - Ogromne rzesze ludzi gromadzą się w tym czasie w kościołach. Moim zdaniem miejsca kultu powinny być zamknięte - dodaje gość Radia ZET. Jego zdaniem obecnie wprowadzone decyzje są niebezpieczne nie tylko dla wiernych, ale i duchownych.

Jak zauważa prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja zbliżamy się do granicy wydolności służby zdrowia. - Decyzje o obostrzeniach są spóźnione. Za chwilę przekroczymy granicę wydolności służby zdrowia - alarmował dzisiejszy gość Radia ZET. Zdaniem prof. Matyi efekty wprowadzonych ograniczeń będziemy mogli obserwować po dwóch tygodniach. Zdaniem prof. Andrzeja Matyi najbardziej tragiczna sytuacja jest z obłożeniem łóżek. 

W audycji "Tydzień z Radiem ZET" Joanna Komolka pytała prof. Matyję, dlaczego rząd tak bardzo opiera się przed wprowadzeniem stanu epidemii. - Rząd nie wprowadza stanu klęski żywiołowej ze względów finansowych - stwierdził prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Zauważa, że obecnie zalecenia nie są przestrzegane przez obywateli. Uważa też, że ostrzejsze obostrzenia dałyby lepsze efekty zahamowania pandemii. Wirus wciąż jest niebezpieczny i wyprzedza decyzje rządu. Gość Radia ZET zaapelował, aby Sejm  współpracował ponad podziałami i nie przerzucał się winą, kto jest odpowiedzialny za tak dramatyczną sytuację, którą obserwujemy przy trzeciej fali koronawirusa.

Gość Radia ZET podkreśla, że priorytetem jest wzmożone testowanie obywateli i większe kontrole na granicach. - Nie możemy dopuścić do powrotu obywateli bez negatywnego testu czy izolacji - alarmuje prof. Andrzej Matyja. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej zauważa, że sytuacja jest o wiele bardziej niebezpieczna niż przy świętach Bożego Narodzenia. Wszystko przez pojawiające się kolejne mutacje koronawirusa. - Musimy chronić się przed kolejnymi mutacjami koronawirusa, które mogą doprowadzić do jeszcze gorszych fal pandemii - podsumował.

Zrzucanie winy na służbę zdrowia nie jest dobre

- Prawie 90 proc. podstawowej opieki lekarskiej dostarcza prywatna służba zdrowia. Wiele osób aktywnych zawodowo, którzy nie chcą czekać w kolejce, korzysta z prywatnej opieki medycznej - zauważa dzisiejszy gość Radia ZET prof. Andrzej Matyja. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej skrytykował słowa premiera Mateusza Morawieckiego o prywatnej służbie zdrowia, która rzekomo nie pomaga przy walce z pandemią COVID-19.

 

- Nie rozumiem słów premiera - stwierdził w Radiu ZET prof. Andrzej Matyja. Według niego dostępność do publicznej służby zdrowia jest ograniczona, zarówno kadrowo jak i finansowo. Młodzi ludzie aktywni zawodowo nie chcą czekać w kolejkach i wybierają prywatną służbę zdrowia. Zdaniem prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej najważniejszy w obecnej sytuacji jest dialog i zrozumienie, a nie zrzucanie winy na służbę zdrowia czy opozycję. Jego zdaniem za dramatyczną sytuację z zachorowaniami na koronawirusa nie odpowiadają medycy.

Prof. Andrzej Matyja zauważył, że pojawia się coraz więcej hejtu w kierunku osób pracujących w służbie zdrowia. - Wiele osób twierdzi, że pandemia trwa tak długo, ponieważ lekarze jak najdłużej chcą dobrze zarabiać - zauważył dzisiejszy gość audycji "Tydzień z Radiem ZET". Jego zdaniem polscy lekarze i pielęgniarki w obliczu pandemii zdali egzamin z wynikiem bardzo dobrym.

Joanna Komolka pytała prof. Andrzeja Matyję o protest lekarzy rezydentów. Rzecznik rządu Piotr Muller stwierdził, że prowadzi on do narażania zdrowia i życia obywateli. - Te słowa są nieodpowiedzialne i na pewno bolesne dla lekarzy - stwierdził prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Jak sam zauważa, według wielu osób, nigdy nie ma dobrego momentu na protesty o lepsze wynagrodzenia. Profesor Matyja przypomina też, że nowa ustawa o wynagrodzeniach dla pracowników służby zdrowia gwarantuje lekarzom 19 zł podwyżki. Jego zdaniem najważniejsze jest zapewnienie godnego wynagrodzenia lekarzom.

System powinien być usprawniony

- W obecnej sytuacji pandemicznej priorytetem jest wsparcie systemu ratownictwa. Karetki nie powinny stać pod SOR-ami i czekać na przyjęcie pacjentów, którzy są w ciężkim stanie - alarmował w Radiu ZET prof. Andrzej Matyja. Jego zdaniem wymaga to natychmiastowej regulacji i ulepszenia systemu zarządzania wolnymi łóżkami w szpitalach.

Profesor Matyja alarmuje o złym systemie zarządzania wolnymi łóżkami na oddziałach covidowych. Lekarze na bieżąco zgłaszają dostępność miejsc. Karetki podróżują nawet 160 km pomiędzy szpitalami. W tym czasie wolne miejsce może zostać zajęte przez pacjenta, który zostaje przywieziony na SOR przez rodzinę. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej stwierdza, że obecny system zarządzania i przepływu informacji o wolnych miejscach na szpitalach covidowych w ogóle się nie sprawdza.

Według dzisiejszego gościa Radia ZET przyczyną takiego dramatycznego stanu z dostępnością wolnych miejsc na oddziałach covidowych jest zły system zarządzania. - Często występuje rozbieżność między danymi, o wolnych miejscach, które trafiają do sieci a stanem faktycznym - zauważa gość Radia ZET. Zdaniem profesora przyczyną złego zarządzania jest brak dialogu pomiędzy szpitalami a instytucjami wojewódzkimi. Jak zauważa prof. Andrzej Matyja szpitale są dobrze wyposażone, jednak dużym problemem przy źle funkcjonujących oddziałach szpitalnych jest po prostu przeciążenie fizyczne i psychiczne personelu medycznego. Trzecia fala pandemii jest o wiele bardziej dramatyczna niż sytuacja, którą obserwowaliśmy na przełomie września i października. Ma to związek z tym, że coraz więcej młodych osób choruje na koronawirusa i ciężko znosi przebieg choroby.

Joanna Komolka zapytała prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej również o szczepienie obywateli. - Powinniśmy wdrożyć szczepienie wszystkich chętnych. Mam nadzieję, że przed wakacjami osiągniemy minimalny pułap szczepienia populacyjnego. Nawet podanie jednej dawki szczepionki zwiększy naszą odporność - zauważył dzisiejszy gość Radia ZET. Profesor Andrzej Matyja stwierdził, że podanie przynajmniej jednej dawki szczepionki przeciwko koronawirusowi niweluje ryzyko zgonów i ciężkiego przechodzenia choroby. Jego zdaniem wdrożenie szczepienia populacyjnego ułatwi walkę z pandemią i sprawi, że szybciej pokonamy koronawirusa.

RadioZET.pl