Analiza Radia ZET: Co wyniki w sejmikach mówią o przyszłorocznych wyborach do parlamentu?

Redakcja
31.10.2018 06:55
Wybory 2018
fot. archiwum

Wybory do sejmików są dobrym prognostykiem poparcia dla ogólnopolskich partii politycznych. W końcu to te ostatnie dominują w składach radnych wojewódzkich – tak, jak w wyborach samorządowych w roku 2014, tak i teraz to przedstawiciele partii zdobyli aż 96 proc. wszystkich miejsc. Co więcej, o ile kandydaci na wójtów czy radnych gminy są wyborcom mniej lub bardziej znani, o tyle wybory do sejmiku to najczęściej wybór szyldu, nie osoby. 

Analizując wyniki sejmikowe, możemy powiedzieć, że w zachodnich województwach Koalicja Obywatelska stopniowo odzyskuje poparcie, jakie niegdyś posiadała tam sama Platforma. PiS z kolei umacnia swoją przewagę w regionach tzw. ściany wschodniej. Polska dzieli się niemal pół na pół – na część zachodnią i wschodnią, najczęściej pod dyktando tych dwu ugrupowań.   

Sinusoida wyborcza 

Wyniki wyborów samorządowych w 2014 r. nie wskazywały jeszcze na wyraźnie zwiększenie poparcia dla PiS w porównaniu z innymi partiami. Choć procentowo Prawo i Sprawiedliwość uzyskało wówczas nieco lepszy wynik niż Platforma Obywatelska (26,85 do 26,36 proc.), w połowie województw – głównie zachodniej Polski – większość mandatów w sejmikach i tak przypadła PO (w sumie 179 do 171). 

W wyborach do Sejmu 2015 r. sytuacja uległa zmianie. PO utrzymała swoją polityczną przewagę tylko w dwóch województwach: pomorskim i zachodniopomorskim. PiS wygrał w pięciu województwach, wcześniej bliższych PO: wielkopolskim, opolskim, kujawsko-pomorskim, dolnośląskim i lubuskim. Solidną klęskę PO poniosła na Śląsku, gdzie obie partie osiągały dotychczas bardziej wyrównane wyniki.

W tegorocznych wyborach poparcie dla rządzących nadal jest dość wysokie, o czym świadczy większa niż cztery lata temu liczba radnych PiS w tych sejmikach. Na Dolnym Śląsku PiS utrzymał nieznaczną przewagę, zdobywając 14 mandatów (KO ma 13). Podobnie na Śląsku – 22 mandaty dla PiS, 20 dla KO. Koalicji Obywatelskiej udało się natomiast odzyskać cztery województwa: kujawsko-pomorskie (14 mandatów dla KO, 11 dla PiS), wielkopolskie (15 KO, 13 PiS), lubuskie (11 KO, 9 PiS) i opolskie (13 KO, 11 PiS). 

Silne poparcie dla centro-liberałów utrzymało się też na Pomorzu: KO zdobyła tam 18 mandatów i będzie mogła rządzić samodzielnie. W kolejnych sześciu województwach ma szansę na samodzielne rządy, jeśli zawiąże koalicje z innymi ugrupowaniami. Najskuteczniejsze wydają się potencjalne koalicje z PSL w kujawsko-pomorskim (wspólnie 18 mandatów na 30), warmińsko-mazurskim (19 mandatów na 30) i wielkopolskim (22 mandaty z 39). Choć na Mazowszu z wygranej cieszy się PiS (24 mandaty), KO może utrudnić mu rządzenie, jeśli zawiąże koalicję z PSL-em. Obie partie mają razem 26 na 51 mandatów (18 KO i 8 PSL). 

Cykl wybory po raz kolejny potwierdza, że to PO i PiS dominują w krajowej polityce, dzieląc między siebie większość władzy w kraju. Nie zmieni się to także w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego i Sejmu. 

PSL, czyli języczek u wagi

Od początku transformacji PSL jest partią, która dzięki silnemu poparciu na wsi każdorazowo wchodzi do Sejmu, gdzie zwykle odgrywa rolę języczka u wagi. Innymi słowy, PSL jako mało która partia posiada ogromny potencjał koalicyjny. W przeciwieństwie do PiS-u, który ma trudność z zawiązywaniem koalicji, PSL może współpracować w zasadzie z każdą partią. Znów, z wyjątkiem PiS-u, który w stosunku do PSL-u przyjął strategię politycznej konfrontacji, służącej, cytując rzeczniczkę PiS-u, Beatę Mazurek, „wyeliminowaniu [PSL-u] z życia publicznego”.

W 2014 r. PiS osiągnął większość, pozwalającą na samodzielne rządzenie, tylko na Podkarpaciu. W 2015 r. miał już jednak najwyższe – powyżej 40 proc. – poparcie w pięciu województwach na wschodzie kraju, w tym w dwóch regionach, w których zdecydowaną większość osiągało zwykle PSL – w warmińsko-mazurskim i świętokrzyskim (w 2014 r. PSL zdobyło tam odpowiednio 14 i 17 z 30 mandatów). Tegoroczne wybory potwierdzają, że nie była to sytuacja wyjątkowa, a PSL zapewne na dobre straci wpływy w tych regionach. 

W 2014 r. procentowo największe poparcie ludowcy mieli również w Wielkopolsce i na Lubelszczyźnie. Dziś wygrały tam komitety KO (15 mandatów z 39) i PiS (18 mandatów z 33). PSL stracił w całym kraju ponad połowę mandatów – w 2014 r. zdobył ich 157, dziś tylko 70. Strategia wypychania PSL-u z prowincji zaczyna więc przynosić efekty. 

Nowa krew w sejmikach 

Koalicja Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość wprowadziły do sejmików zupełnie nowych ludzi. 73 proc. radnych PiS to osoby, które nie pełniły tej funkcji w poprzedniej kadencji, w przypadku KO to 58 proc. Jednocześnie reprezentacja obu partii nie młodnieje, średnia wieku przeciętnego radnego to 50 lat w przypadku PiS i 52 – KO. Wiek radnych nie zmienił się też znacząco w porównaniu z poprzednimi wyborami. O kilka punktów procentowych zwiększył się udział starszych polityków (z 8 do 12 proc.) – najstarszy radny to 77-letni Jan Świrepo z PSL, pełniący funkcję w woj. lubuskim, najmłodszy to 22-letni Damian Olszewski z PiS na Mazowszu.

Co ciekawe, choć struktura wieku radnych KO i PiS jest bardzo podobna, to z list PiS dostało się do sejmików procentowo więcej młodych ludzi – co dziesiąty radny PiS nie ma więcej niż 35 lat. W przypadku KO udział tych osób jest trochę niższy (8 proc.) 

Koalicja Obywatelska wprowadziła do sejmików 70 kobiet (36 proc.), PiS – 75 (30 proc.), PSL – 16 (23 proc.), a bezpartyjni samorządowcy i SLD – zaledwie po jednej radnej. Z SLD również w 2014 r. do sejmików dostała się tylko jedna kobieta. Wówczas była to Katarzyna Piekarska na Mazowszu, teraz to Maria Jaworska w Lubuskiem. Reprezentacja kobiet w sejmikach jednak rośnie – w 2014 roku było ich 23 proc., obecnie 30 proc. Wśród nowych radnych, niepełniących tej funkcji w poprzedniej kadencji, aż 34 proc. to też kobiety. 

Najbardziej stabilną reprezentację ze wszystkich ugrupowań ma jednak PSL. Mandat ponownie otrzymało 60 z 70 radnych. Spośród pozostałych dziesięciu nowych radnych aż sześć osób to kobiety.

Sejmik a parlament

Nadchodzące wybory do Parlamentu Europejskiego i Sejmu zapewne nie zmienią znacząco krajobrazu politycznego w Polsce. PiS – mimo przegranej w dużych miastach w wyborach samorządowych – utrzyma swoje poparcie. KO będzie natomiast sukcesywnie odrabiać straty. Ze względu na sposób dzielenia głosów na mandaty – metodą d’Honta – premiujący większe ugrupowania duże znaczenie dla ogólnego wyniku będzie miała siła poszczególnych koalicji. W obecnych wyborach PiS zebrał pod swoimi skrzydłami większość ugrupowań prawicy. Platforma z Nowoczesną większą część środka sceny politycznej i część lewicy. Zdaniem ekspertów nowy rok i zapowiedzi pojawienia się nowych ugrupowań lewicowych (np. Roberta Biedronia) pokaże, czy w polskiej polityce pojawi się szansa na wprowadzenie trzeciego gracza, czy też scena polityczna nadal będzie podzielona głównie na PO i PiS.  

Analiza Radia ZET wykonana została z pomocą ekspertów portalu Mamprawowiedziec.pl 

Radio ZET/KB